LILIANA OSSES ADAMS

E-mail: harpliliana@home.com

 

 

 

ELEGIA DLA JANA LECHONIA

 

 

Balansowales na krawedzi

Zatrzymales sie nad przepascia

...ten dokuczliwy lek przestrzeni

...to w dol spadanie nieprzytomne

Z piersi zachlysnietej

wydobyl sie krzyk rozpaczy

cialo uderzylo o bruk

placz duszy storturowanej.

I stalo sie!  W piatek, 8 czerwca 1956

rzuciles sie z tarasu 14-go pietra

wiezowca Hotelu Hudson przy 57 Ulicy,

na rogu 8-mej Aleji w Nowym Jorku.

 

I oto ozywily sie te wszystkie obrazy:

 

Anioly dobrej woli i swiete Matki Boskie

przecudne Czestochowskie i te Nowojorskie

w koronie i z perlami, ozdabiajace sciany

w kazdym polskim domu, w kazdej wiosce i chacie.

 

Korowod dlugi posuwal sie do przodu...

Mickiewicz w czamarze zlotem haftowanej

usmiechem szczodrym obdarzyl Slowackiego;

Szekspir sie takze wylonil z pamieci

serdeczny swoj palec przylozyl na usta,

jakoby w przypomnieniu, bys czasami nie zdradzal

ukrytych tajemnic strofy poetyckiej Barda.

 

Portrety dawne jawily sie jak w malignie -

Portrety rodakow, ktorych uwieczniles piorem:

Mochnacki, Solski, Rodzinski, Matejko, Tuwim i Starzynski,

Paderewski, Landowska, Kochanski, Rosen, Pilsudski i Zeromski.

 

Ci panowie i panie wykwintnie wystrojeni

tkwili w rytmicznej paradzie, jak na karuzeli,

smutkiem i marzeniem przerazliwie przejeci

nadsluchiwali z oddali AArii z kurantem@ Moniuszki.


I jeszcze w najdoskonalszym uniesieniu

Norwid i Wyspianski tanczyli kadryla;

Ziemianin wdziecznie klanial sie w kontredansie

i beznadziejnie teskniono do Polski.

 

Korowod dlugi posuwal sie do przodu -

Meczace obrazy, natretne przeszlosci cienie...

I Aniol Stroz ze zlota harfa w dloni

chcial cie przebudzic z tego snu strasznego.

 

A ty wlasciwie o czym chciales sie przekonac?

Co ty wlasciwie chciales nam powiedziec?

I dlaczego wyszedles w czerwcu z roza w reku -

I z tym twoim ksiezycem pod pacha, za pan brat...

 

A do Warszawy bylo zaledwie 6850 km.

 

W cztery dni pozniej, we wtorek sloneczny

odprawiono msze swieta w intencji zmarlego.

W polskiej parafii na Manhattanie

trumne okryto bialo-czerwona flaga.

Ze lzami zegnano poete - emigranta

urodzonego w Warszawie, 13 marca 1899

 

Wreszcie po latach odpoczywasz spokojnie

w podwarszawskich Laskach, w rodzinnym grobie

na skraju, gdzie swierki i jodly pachnace

przytulaja sie do brzozy w Puszczy Kampinoskiej.

 

Na tym skrawku polskiej ziemi

gdzie marmurowe cmentarze, roze i ukwiecenie,

pozostal na zawsze, posmiertnie pochowany

LESZEK SERAFINOWICZ

JAN LECHON, POETA.

 

 

Kalifornia, w listopadzie 2000

Liliana Osses Adams

Copyright