List z 20.10. 2000

Wiadomosci z Turkmenistanu.

Od 1 pazdziernika rozpoczal sie nowy, jedynasty  rok dzialalnosci Centrum „Polonia Turkmenska”.

Mowiac precyzyjnie jedynasty rok zacznie sie od 23 pazdzierniku, poniewaz w tym wlasnie dniu w 1990 r. odbylo sie pierwsze zebranie zalozycielskie, ale tak sie zlozylo, ze roczny cykl jest zwiazany  rozpoczeciem dzialalnosci szkolki  j. polskiego tu, w Aszchabadzie i z terminem rozliczenia finansowego ze Stowarzyszeniem „Wspolnota Polska”.

Sprawy ubieglego roku juz  sa skonczone: szkolny kurs, wycieczka 20 dzieci na letnie kolonie, pielgrymka 45 osob do Rzymu, spotkanie tej grupy z Papiezem, imprezy  na 11 listopada i Boze Narodzenie 1998 r.,  Walentynki, 11 maja.

Teraz przygotujemy sie do swietowania 10-letniej rocznicy dzialalnosci, ktora mam nadzieja odbedzie sie 28 pazdziernika. Warunki pracy w roku biezacem jeszcze bardzej pogorszyly sie, poniewaz wladze  zwiekszyly nacisk na organizacje pozarzadowe, tym bardziej na nas, jako na Centrum nie zarejestrowane.

A propos, dodam, ze jestesmy dumni nawet z tego, ze jak podaje Internet (www.transcaspian.ru ;
Туркменистан): w Turkmenistanie niema zadnej zarejestrowanej organizacji narodowej, zadna z nich  nie dostala nawet pisemnej odpowiedzi na swoje prosby o rejestracje, jedynie udalo sie to organizacji polskiej.

He-he-he, sa oni naiwni: dostalismy nawet trzy pisemny odmowy. J

Taki „dobry” stosunek wladzy do Centrum nie uchronil nas od naciskow. W roku biezacem pracujemy juz bez tablicy na wejsciu – musialismy deinstalowac ja po wizycie funkcjonariusza SB. Szkolka j. polskiego liczy 17 dzieci w grupie poczatkujacych, 8 w grupie zaawansowanych. Istneje grupa dla doroslych – 10 osob. Problem polega na tym, ze trudno zorganizowac normalna prace, poniewaz nadal nie mamy pomieszczenia. Lekcje odbywaja sie w moim mieszkaniu – udostepniam dla tego jeden najwiekszy (18 m2).

Drugi 10 m2, (po odjezdzie mlodszej corki na studia), dostosowalem dla biuro Centrum, sami z zona mieszkamy w trzecim (16m2). Nawet w wiekszym pokoju nie udaje sie normalne rozmiescic 17 dzieci, podzielic grupe z roznych przyczyn tez nie mozna.

W pokoju zainstalowany jest telewizor, podlaczony do anteny satelitarnej, (sa oni prezentowane przez Fundacje Pomocy Polakom na Wschodzie). Wiec po raz pierwszy w roku biezacem mamy mozliwosc ogladania TV Polonia, i innych programow z Polski.

Za pomoca Stowarzyszenia „Polonia Technica”,  wice-prezes ktorego pan Wieslaw Kruszewski osobiscie go reprezentuje w stosunkach z Centrum, kupilismy trzy komputery dla klasy komputerowej. Jest wielu chetnych,  moglibysmy zorganzowac liczna prupe, niestety brakuje mejsca, i na razie uczymy tylko pojedynczych uczni, glownie tych, ktorzy juz w roku 2001 beda ubiegac sie o stypiendium Rzadu Polskiego na studia.

Zwracam sie do tych przyjaciol naszego Centrum, ktore sa gotowi do konkretnych dzialan. Ta informacja, ktora czas od czasu podaje do was, mam nadzieja juz dala pewna wizja naszego zycia i naszych problemow.

Panstwo juz wie, ze od 1998 r. `jestesmy wspierany przez Stowarzyszenie „Wspolnota Polska”, dostajemy mejsca na letnie kolonie, zwracaja nam koszty podrozy dzieci do Polski, udzielaja srodki na imprezy okolicznosciowe,  na oplate rozmow telefonicznych i kosztow biurowych.  Za to wszystko jestesmy wdzieczny Stowarzyszeniu „Wspolnota Polska”. Niestety nie wszystko zalezy od Stowarzyszenia,  glowny problem jest w tym samym stanie, jak i dziesiac lat temu.

Dzisiaj  prosze jeszcze raz wzmocnic wysilki w rozwiazaniu tych naszych glownych problemow:

-     rozpoczecie procesu repatriacji (przypominam, ze nadal zaden Polak z Turkmenistanu nie dostal   mozliwosci  wyjazdu do Polski);  

-     znalezenie srodkow na  wynajecie, lub kupno lokalu dla naszego Centrum;

Pewnym rozwiazaniem problemu Centrum byloby otwarcie w Aszchabadzie Centrum Kultury Polskiej, jako wydzialu Ambasady Polskiej, poniewaz sa przyklady – istnieja takie centra : angelskie, niemieckie, tureckie, iranskie i inne. W ramach tego rozwiazania wszystki problemy dotyczace pracy polonijnej w  Turkmenistanie bylyby zniesione. Prosze o rozpowszechnienie informacji i nas i naszym zyciu. Prosze pisac listy do stosownych wladz polskich, z tym, zeby  poruszyc podjecie decyzii w stosunku do Polakow mieszkajacych w Turkmenistanie.

Jako probke rozwiazania problemu z lokalem umiescilem na stronie Internetowej POLONIA-EURO&InterHand http://www.polonia-euro.com  apel z prosba o pomoc, jak na razie to do tej akcji dolaczylem sie ja i Federacja Polek w Kanadzie, Ogniwo #8,Ottawa, w ktorem przewodniczaca jest pani Ewa Zadarnowski.  Juz za wspolne pieniadze mozemy kupic 3,5 m2 powierchni lokalu.  Potrzebne sa co namniej 140 m2.

Czy mogliby Panstwo pomoc mnie w znalezieniu adresow E-mail do instytucji i organizacji, do ktorych ewentualnie mozna zwrocic sie o wsparcie? Czy nie mogliby Panstwo napisac lista polecajacego, dla umieszczenia go na stronie Internet, czy tez dolozyc referencji panstwa do listow skierowanych do ewentualnych ofiarodawcow?

Na koniec chce podkreslic, ze oczekujemy glownie wsparcia nie finansowego (chociaz i to jest wazne), a informacyjnego, wsparcia wplywami, listami, artykulami, slowem. Czasy sa trudniejsze z roku na rok. I chociaz nie ma glodu, i mamy odnosnie dostateczny poziom zycia, wciaz czujemy sie  co rok w  trudniejszej sytuacji.

Juz pisalem, ze wiekszosc wypedzona jest z pracy zawodowej,  ze wprowadzony jest  j.turkmenski jako panstwowy. Ktos powie: trzeba uczyc tego jezyka! Gdyby to mialo sens. Wszystko jedno i tak nie dostaniemy pracy, nie bedziemy miali wplywu a wlasne losy. Wsrod nas sa osoby znajace turkmenski perfekt, nawet lepej od samych turkmenow (n.p. pani Larisa Malczewska), niemniej z takim samym sukcesem oni stracili prace.

Czujemy sie zupelnie obcymi w tym kraju. 
Od lat siedzimy na waliskach oczekujac zaproszenia do Polski. W domach nic sie nie robimy – zadnego remontu, nie kupujemy nawych rzeczy, nie zakladamy przedsiebiorstw. 

Wielu juz stracilo mieszkania i wlasne domy – zburzono ich dla „upieknienia” miasta, pozostali nie sa pewni  przyszlosci swoich mieszkan. Czesto wzamian zburzonych domow pod roznymi przeciekstami rodzina nie dostaje nic, ale jesli dostaje, to poza miastem, w prawie rozwalionych mieszkaniach, bez zadnych wygod. O kompensacji za wlasne domy pieniadzmi niema nawet mowy. Nie bede pisal bardzej szczegolowo, bo wiekszosc z was juz wie o tych wszystkich trudnosciach.
Wierze, ze rodacy nadal beda nas wspierali, bo to jest jedyne pewne zrodlo,  ktore dodaje nam sily pracowac dalej.

Z powazaniem
Walenty Tyszkiewicz
Prezes Centrum „Polonia Turkmenska”