Lublin 17 listopada 2001

KU CZCI LWOWSKICH PROFESORÓW

Dnia 17 listopada 2001 r. odbyła się w Lublinie uroczystość odsłonięcia pomnika wzniesionego w hołdzie Lwowskim Profesorom zamordowanym przez Gestapo wraz z członkami rodzin i osobami im bliskimi w lipcu 1941 roku We Lwowie.

Uroczystość rozpoczęła się w świątyni akademickiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego mszą świętą koncelebrowaną, której przewodniczył ks. biskup Ryszard Karpiński. Podniosłą homilię wygłosił ks. prałat Józef Kras - kapelan Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-wschodnich. Modłom towarzyszyły pieśni w wykonaniu chóru Echo - specjalnie przybyłego ze Lwowa. Uroczysty charakter podkreślała obecność pocztów sztandarowych i szpaleru kompanii honorowej Wojska Polskiego. Kościół był pełen wiernych. Byli też obecni nieliczni potomkowie zamordowanych profesorów przybyli nawet z odległych zakątków Polski. Słowo wiążące wygłosił pod koniec mszy inicjator tego dzieła pamięci - prezes Oddziału Lubelskiego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich - profesor Władysław Stążka.

Następnie, przed gmachem Biblioteki Uniwersytetu Marii Skłodowskiej Curie nastąpiło odsłonięcie pomnika połączone z wmurowaniem ziemi z miejsca stracenia pod tablicą noszącą imiona i nazwiska wszystkich zamordowanych profesorów - w obecności kilkuset zgromadzonych osób oraz kompanii honorowej Wojska Polskiego.

Aktu odsłonięcia dokonał Generalny Sekretarz Rady Pamięci Walk i Męczeństwa dr Andrzej Przewoźnik w asyście władz Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich i przedstawicieli Kolegium Rektorów Wyższych Uczelni Lublina oraz prominentów władz państwowych i miejskich. Znakomity recytator Józef Krzyżanowski odczytał imiona i nazwiska zamordowanych profesorów, orkiestra odegrała hymn narodowy, a kompania honorowa oddała trzykrotny salut z broni palnej. Ks. biskup Karpiński wraz z ks. prałatem Krasem dokonali poświęcenia pomnika.

W dalszej części uroczystości zebrani udali się do Centrum Języka i Kultury Polskiej UMSC - gdzie w pięknej auli odbyła się akademia zainaugurowana marszem żałobnym Szopena w wykonaniu Andrzeja Nikodemowicza - byłego profesora Konserwatorium We Lwowie. Z kolei prezes zarządu głównego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich dr Andrzej Kamiński przedstawił relację historyczną pt. "Dramat na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie" wskazując wyraźnie na fakt, że celem mordu na Lwowskich Profesorach było unicestwienie intelektu Narodu Polskiego. Potem zabierali głos członkowie rodzin zamordowanych profesorów.

 

Prof. Tomasz Cieszyński – syn zamordowanego profesora Antoniego Cieszyńskiego powiedział następujące słowa:

„Jako świadek okoliczności zbrodni dokonanej na Lwowskich Profesorach przed 60–ciu laty i jako ten, który wielu starań dołożył, aby poznać jej szczegóły i przebieg, mam obowiązek wskazać na motywy tej zbrodni, która wylęgła się z idei suprematyzmu germańskiego dążącego do podporządkowania ziem polskich Niemcom z tymczasowym pozostawieniem przy życiu polskich niewolników pozbawionych wykształcenia, a potem z ostatecznym wyplenieniem Narodu Polskiego. Dla współwykonawców tej zbrodni tj. dla zafascynowanych tą wizją Ukraińców stała się ona wzorem i początkiem gigantycznego ludobójstwa w celu etnicznego „oczyszczenia” wschodnich województw Rzeczypospolitej z rdzennej ludności polskiej.

Należy przypomnieć, że bezpośrednim wykonawcą zbrodni na Lwowskich Profesorach i ich rodzinach oraz osobach im bliskich była formacja polowego Gestapo pod dowództwem SS-Hauptsturmführera Hansa Krügera i jego zastępcy SS-Obersturmführera Waltera Kutschmanna, którzy osobiście dokonali aresztowań w nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku, a pluton egzekucyjny stanowili Ukraińcy z batalionu Nachtigall pod komendą SS-Untersturmführera Romana Suchewycza, późniejszego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii UPA.

Kiedy 4 lipca tego roku byłem we Lwowie – byłem wstrząśnięty stwierdziwszy, że na budynku dawnej szkoły Marii Magdaleny u zbiegu ulic Potockiego i Leona Sapiehy, obecnie szkoły z polskim językiem nauczania – jest umieszczone na ścianie frontowej popiersie mordercy Lwowskich Profesorów Romana Suchewycza w aureoli Chwały dowódcy UPA. Ta cyniczna gloryfikacja ludobójstwa i terroryzmu jest prowokującym skandalem i policzkiem wymierzonym Sejmowi i Rządowi III Rzeczypospolitej i obraża cały Naród Polski.

Ponieważ tu właśnie w Lublinie powstała idea współpracy polsko-ukraińskiej mająca na celu zbliżenie młodzieży polskiej i ukraińskiej, dlatego też ośrodek lubelski ma nie tylko prawo ale i obowiązek wystąpić z protestem i żądaniem zakazu gloryfikacji zbrodniczej organizacji UPA i jej przywódców w jakimkolwiek miejscu i w jakiejkolwiek formie".

Dr Jan Longchamps de Bérier, jedyny ocalały z czterech synów profesora Romana Longchamps de Bérier, podzielił się z zebranymi bolesnymi myślami. Podkreślił fakt, że tragedia zbrodni z przed 60-ciu lat przez całe życie, aż do chwili ich naturalnej śmierci przygniatała cierpieniem serca i umysły wdów po profesorach, które przeżyły upiorną kaźń dokonaną na ich mężach, synach i wnuku. On sam wraz z matką aż do przymusowego wyjazdu ze Lwowa w czerwcu 1946 roku nie uświadamiał sobie, że jego ojciec i trzej bracia już nigdy nie wrócą. Żaden bowiem z naocznych świadków zbrodni nie ośmielił się powiedzieć im okrutnej prawdy.

Barbara Hamerska-Chrobak, córka profesora Hamerskiego była w lipcu 1941 r półrocznym niemowlęciem. O przebiegu aresztowania ojca dowiedziała się później z ust matki. Gestapo przybyło do domu, w którym mieszkała rodzina Hamerskich przy ul. Stelmacha 1 z zamiarem aresztowania według listy zamieszkałego tam przedtem ale wówczas już nie żyjącego profesora Stanisława Niemczyckiego. Dla uzupełnienia przygotowanej kilka miesięcy wcześniej listy oprawcy wpadli do mieszkania jej rodziców i zabrali ojca.

Dr Ewa Müller, wnuczka profesora Cieszyńskiego, sama urodzona w dwa lata po zamordowaniu jej dziadka, opowiedziała że babcia jej Róża Cieszyńska przez lat czterdzieści – aż do chwili śmierci – nosiła w sercu niczym niezłagodzone cierpienie a opowieść o strasznej nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku przekazała wnuczkom, aby pamiętały, że zbrodnia ta nigdy nie została ukazana w świetle pełnej prawdy i nigdy nie została ukarana. Ona sama i jej siostra przeżywają dlatego bardzo głęboko dzisiejszą uroczystość odsłonięcia pomnika i związaną z tym faktem akademię.

Akademia została zamknięta w atmosferze powagi i zadumy.