MEKSYK ROK 2002

STYCZEŃ - SIERPIEŃ

ZYCIE DELEGATURY

KOLA B. ZOLNIERZY AK, SPK i USOPAL

DELEGAT INZ. JERZY SKORYNA

Retorno 102; No. 29 Tel. (52-55)5557-3360

Lomas de Sotelo Fax: (52-55)5395-0819

11200 México, D.F. e-mail: jesko44@hotmail.com

witryna: www.polskiinternet.com/skoryna

 

SANKTUARJUM MILOSIERDZIA BOZEGO

W TENANGO DEL AIRE

Wszystkim dobrze znani Polscy Ksieza Pallotyni, nie mieli w swoich planach zalozenia swojej placňwki w Meksyku. Spokojnie pracowali tak w Kraju, jak i w wielu innych miejscach na tym Bozym Swiecie. Wszystko szlo jak w zegarku, po za normalnymi problemami jego codziennego „nakrecania".

Tak sie jednak zlozylo, ze dzieki ofiarowaniu przez Meskańskich wiernych posagu Milosierdzia Bozego Polsce, oraz wyrazonej woli Ksiedza Prymasa, Kardynala Glempa, Inz. Jerzemu Skorynie, Delegatowi Kola. b. Zolnierzy AK i Stowarzyszenia Polskich Kombatantňw (SPK) na Meksyk, aby ten pomnik zostal dany Ksiezom Pallotynom w Czestochowie. 27 sierpnia 1994 roku, w Dolinie Milosierdzia Ksiadz Prymas Polski, w obecnosci Ks. Biskupa José Marěa Hernandez Gonzalez, ktňry przybyl specjalnie na ta okazje wraz z pielgrzymka meksykańska, Ksiedza Biskupa Stanislawa Nowaka i wielkiej rzeszy wiernych, poswiecil ten dar meksykański i specjalna kaplice czasie podnioslej i uroczystej koncelbrowanej Mszy Swietej.

Plynelaby dalej spokojna i mrňwcza praca Ksiezy Pallotynňw, gdyby nie ciagle niespokojna dusza Delegatury Kombatanckiej w Meksyku, sprowokowala zaproszenie Ksiezy Pallotynňw do kraju Aztekňw przez Biskupa Josč M. Hernández G. Byly rňzne wymňwki Pallotynňw, ze Meksyk nie jest w planach ich Stowarzyszenia, ze nie ma Ksiezy, funduszy i t.p. Pomimo tego, przy naprawde dobrej woli, dlugiej korespondencji znalezli sie ochotnicy do objecia i stworzenia Pallotyńskiego Centrum Milosierdzia w Meskyku.

Najwpierw przybyl z Brazylii Ks. Proboszcz Zbigniew Lewandowski, natepnie tez z Rio de Janeiro, Ks. Tadeusz Korbecki, a w końcu z Polski, mlody Ks. Adam Suszko.

Trzeba dodac, ze Ksiezom Pallotynom zostala dana na wiecznosc parafja Sw. Jana Chrzciciela, z kosciolem z szesnastego wieku i terenem o powierzchni trzech hektarňw pod rozbudowe, w Tenengo del Aire, o 32 km. od granicy Meksyku Stolicy. Jak sie wyrazil Ks. Prowincjal Leslaw Gwarek: „to jest prawdziwa forteca". Rzeczywiscie, to jest „forteca", lecz klasztor zniszczony przez rewolucje, majacy tylko trzy pokoje-cele, w ktňrych w czasie pory deszczowej ze scian leje sie woda...

Ta ksiezowska „szpica" pallotyńska, pod dowňdztwem energicznego ksiedza proboszcza Zbyszka Lewantowskiego, zakasala rekawy i wziela sie rzesko do syzyfowej pracy. W piewszym rzedzie do pracy na terenie religijnym. W kosciele to wlasciwie gwizdal tylko wiatr. Teraz to juz nawet przychodza pielgrzymki i to z dalszych odleglosci, wlacznie z zagranicy a w niedziele i swieta kosciól jest juz pelen wiernych.

Materjalnie, kosciól juz z daleka swieci jak nowy. Wewnatrz sa prowadzone, wolno, bo funduszy nie ma, roboty budowlane, bo i sufit na jedalny z kuchnia jest juz postawiony, a nad nim kiedys beda dalsze cele dla Ksiezy, bo ostatnio przybyli dwaj a zapewne niedlugo dalsi, a z braku miejsca zostali umieszczeni `po innych pobiskich parafiach jako wikarjusze. Takze stanie biblioteka i archiwum polonijne. Teren na okolo jest juz wyczyszczony, mlode drzewka owocowe sa zasadzone, staje mur klasztorny nie z cegiel, lecz ociosanej twardej lawy, tak jak cale ta wiekowa budowla. Przed wejsciem do kosciola na zewnatrz stoi wysoki pomnik Chrystusa Milosierdzia, odlany z tej samej matrycy co dla Czestochowy, a nowy witraz Milosierdzia Bozego

obejmuje wiernych swoim swiatlem wewnatrz kosciola. Te wszystkie dokonania zdolali stworzyc, dzieki: pracowitosci Ksiezy, umiejetniej ekonomii. Tu musze dodac, ze w tej ekonomii, Ksieza o siebie NIE DBAJA. Pomimo bardzo rozleglej parafii, wielkich odleglosciach w Stolicy Meksyku i uciazliwej komunikacji, Ksieza doslownie robia wszystko na piechote, bo zamiast kupic jakis samochňd, to kazdy grosz wkladaja w budowe, a czasem to nawet i na chleb powszedni nie maja srodkňw... Komputer i poczta elektroniczna, jak i wlasny srodek lokomocji, sa to „marzenia scietej glowy"...

Te Centrum Milosierdzia Bozego, Ksiezy Pallotynňw, jest zaprojektowane objeciem swoja praca, tak obecna Diecezje Nezahualcoyňtl, jak i stworzenie nowych placňwek w calym Meksyku i Ameryce Srodkowej, od Gwatemali do Panamy wlacznie!!!... Pracy wiec jest, i bedzie jej jeszcze na dlugie, dlugie lata...

Wszyscy to widza i podziwjaja prace Polskich Pallotynňw. Nie jest to tylko „vox populi", lecz tez ten wysilek zostal zauwazony przez miejscowe wladze koscielne!...

Wieka niespodzianka zaskoczyla nas wszystkich w niedziele, 7 kwietnia 2002 roku pańskiego, swieta Milosierdzia Bozego w Tenango del Aire. Jak co roku, od przeszlo czterech lat, to jest od chwili przybycia naszych Ksiezy Pallotynňw, organizuja okazale ceremonie i „fiestas" z okazji tego swieta tego kultu przybylego z Polski. Zawsze tez byl obecny Ks. Biskup José M. Hernández G., odprawiajac koncelebrowana Msze Potyfikalna, ostatnio przy oltarzu nazewnatrz kosciola, poniewaz juz od dwňch lat, jego wnetrze nie mňglo pomiescic tysiaczne masy wiernych.

To samo mialo miejsce i w tym roku, z ta rňznica, ze w czasie Mszy Swietaj, ksiadz Biskup sprawil zupelnie nieoczekiwana i zaskakujaca niespodzianke, dajac do odczytania ksiedzu Zbyszkowi Lewandowskiemu DEKRET EREKCYJNY, w ktňrym miedzy innymi czytamy:

„Ustalajac „Centrum Milosierdzia Bozego" w parafii Swietego Jana Chrzciciela, spolecznosci Tenango del Aire, w Stanie Meksyku, po przez ten DEKRET, PODNOSZE DO RANGI SANKTURIUM DIEJECAZELNEGO W BRZMIENIU Kan. 1232".

„Cala Diecezja Nezahualcoyótl jest poswiecona temu Milosierdziu Bozemu, a w szczególnosci nasza Katedra, sa Jemu oddane. Do wymienionego Centra juz przybywaja pielgrzymki, nie tylko z parafii z tej Diecezji, lecz z innych stron Republiki i nawet z zagranicy, szczególnie Meksykanie".

„Za posrednictwem tego Dekretu, oddaje sie pod szczegňlna opieke duchowa pilegrzymňw, Ksiezom Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, znanych jako Ksieza Pallotyni, ktňrzy juz w Polsce dawali te uslugi w Miescie Czestochowie".

Dalej czytamy, „Niech Bňg prowadzi serca wszystkich wiernych, aby zyly w Milosierdziu Bozym i w Milosci Ojca, a w sposňb szczegňlny u pielgrzymňw tego Sanktuarjum".

„Na wieczna pamiec podpisuje sie w biurach Kurii Diecezalnej Nezahalcoyňtl w dniu siňdmego kwietnia, roku dwutysiaczengo drugiego, w dzień swieta Milosierdzia Bozego".

Podpisy: Josč Marěa Hernández Gonzalez, Biskup Nezahualcoyótl; Mgr. Juan Martín Rodriguez G., Sekretarz „ad casum".

Od wczesnego ranka, przy konfesjonalach naszych Ksiezy i przybylych z innych miejscowosci ciagnely sie niekończace kolejki do spowiedzi, nie mňwac juz o przyjmowanych Komuniach Swietych. Po mszy na wolnym i cieplym powietrzu odbyly sie pokazowe tańce regjonalne, odmňwiona Koronka do

Milosierdzia Bozego. Potem nie brakowalo dalszych tańcňw, az pňzniejszym popoludniam przeciagnaela ulicami Tenango del Aire, procesja, która skończyla sie juz dobrze po zmroku nocy.

Trzeba dodac, ze w listopadzie 1993 roku, Ks.Prymas Polski, Kardynal Jňzef Glemp, w czasie swej oficjalnej wizyty w Meksyku, zorganizowanej przez Delegature Kombatacka, poswiecil Kamień Wegielny pod budowe PIERWSZEJ NA SWIECIE, Katedry pod wezwaniem Milosierdzia Bozego, a p. Leszek Macak, przywiňzl z Krakowa specjalne relikwie swietej Faustyny Kowalskiej. Katedra zostala wybudowana w rekordowym czasie, bo juz 20 listopada 2000 roko zostala uroczyscie konsekrowana.

Jest to PIERWSZE NA SWIECIE, Sankturamiu, Diecezja i Katedra poswiecone razem w tym samy, obrebie Milosierdzi Bozemu. Stalo sie to dzieki wytezonej i ciezkiej pracy Polskich Ksiezy Pallotynňw, ktňrzy w niespelna cztery lata dowiedli ile mozna zrobic, wlasciwie z mizernych funduszy. Powyzszy Dekret, jest wielkim honorem nie tylko dla Ksiezy Pallotynňw, lecz dla calej Polski i WSZYSTKICH Polakňw zyjacych na calym swiecie. Nasz Honor, zobowiazuje nas wszystkich, tak jako osoby prywatne, organizacje, instytucje tak prywatne, religijne, edukacyne, osrodki polonijne, jak i rzadowe, aby w mozliwie jak najszybszym czasie zostalo wybudowana swiatynia Sanktuarjum Milosierdzia Bozego, budynki parafjalne, schroniska dla pielgrzymek, sale rekolekcyjne, szpitalik, osrodek edukacyjny, biblioteka-archiwum, i inne placňwki Ksiezy Pallotynňw w rňznych miejscach calego Meksyku i Ameryki Srodkowej.

Nie moze byc leprzego i ciaglego na wieki przedstawiania Polski, w tej wielkiej czasci Kontynentu Ameryki Lacińskiej, jak wlasnie to Santurarjum Milosierdzia Bozego i jego Centrum w pobliskim Stolicy Meksyku, Tenango del Aire!

Meksyk zaangazowal swój i Polski Honor. Czyz moze byc lepsza szczera, czysta i naprawde polska „dyplomacja", szczerzenia dobrego imienia Polski, nie tylko na caly Meksyk, lecz i pňzniej na cala Ameryke Srodkowa, jak Sanktuarjum Milosierdzia Bozego w Tenango del Aire?

Kazdy grosz czy cent, zlozony na rzecz Sankturjum Pallotyńskie w Tenango del Aire, jest poteznym i czystym glosem polskim, mňwiacym piekna prawde o Polsce, jej historii, po przez cale wieki, az do samego końca swiata!

A d r e s:

Rev. Pbro. Zbigniew Lewandowski

Padres Palotinos

Parroquia San Juan Bautista

Ave. Nacional s/n

56780 Tenango del Aire, Edo. Mex.

M E X I C O

Tel/Fax: (52-55)597-982-5126

 

Konto bankowe

Rev. Probo Zbigniew Lewandowski

BANCOMER

Suc. 072 Chalco

Cta. No. 4993347-6

M E X Y C O

 

e-mail: jesko44@hotmail.com.

wiecej wiadomosci

witryna: www.polskiinteerent.com/skoryna

 

READER’s DIGEST

W Warszawie, PRZEGLAD - Reader’s Digest, wydal bogato piekna i ilustrowana 479 stonicowa ksiazke-album o Ojcu Swetym, pod tytulem: „PIELGRZYM NADZIEI, Jestem z wami". Meksykańska dyrekcja Reader’s Digest, pod koniec stycznia b.r. zwrócila sie do niniejszej Delegatury z zapytaniem czy moglaby przetlumaczyc to dzielo, z tym, ze pierwsza polowa zostalaby przetlumaczona w Meksyku, a druga w Hiszpanii. Termin ukończenia tlumaczenia byl wyznaczony na 15 maja b.r. Inz. Jerzy Skoryna oddal tlumaczenie 1 kwietnia. Tydziń pózniej Reader’s Digest Meksyk, skomunikowal sie ze mna, oznajmiajac, ze chcieliby aby druga polowa ksiazki-albumu tez zostala przetlumaczona w Meksyku, a nie Hiszpanii, z nieznanych mi powodów. W ten sposób druga polowa tlumaczenie zostala równiez zrobiona przez Inz. Jerzego Skoryna i oddana w proszonym terminie, 1 czerwca b.r.

Niniejsza Delegatura moze byc dumna, ze taka firma jak Reader´s Digest okazal pelne zaufanie dla profesjonalnego tlumaczenia dla tej kombatnckiej placówki.

TELEWIZJA POLSKA

W MEKSYKU

Niedlugo przed pielgrzymowaniem Ojca Swietego na piata wizyte Meksyku, przybyla do kraju Azteków Polska Ekipa Telewizyjna, skladajaca sie z panów Jaroslawa Mytycha, Waldemara Flisa i Bogdana Sadowskiego. Ten ostani, napisal bardzo ladny, obszerny i ilustrowany artykul w Tygodniku Katolickim „NIEDZIALA" z 4 sierpnia 2002, Nr. 31/2002.

Glównym zadaniem tej ekipy bylo przedstawienie w telewizji miejsc zwiazanych z pobytem Ojca Swietego, oraz katolickiego Meksyku, szczególnie Bazyliki Guadalupiańskiej, oraz miewielkie rzuty na zdobycze i slady polonijne, jak i kombatanckie w tym kraju.

Pan Ambasador RP, Gabriel Beszlej uprzejmie mnie poprosil abym pokazal rózne miejsca zwiazane z Polska. Z checia i radoscia przyjalem te zadanie, wszak to byla jeszcze jedna okazja do porozmawiania po polsku z ludzmi przybylymi z Kraju. W ten sposób spedzilismy dwa dni w Bazylice Guadalupiańskiej, glównyosrodek zycia religijnego Meksyku, oraz kochnego miejsca Ojca Swietego. Pomiedzy „stara i „nowa" Bazylkia zostal przez ekipe TVP równiez sfilmowany przeszlo dziecieciometrowy posag Jana Pawla II, a na wysokosci glowy pomnika na „starej" Bazylice tablice z Orlem Polskim i napisem POLONIA, upamietniejajacy konsekracje Polski M.B. Guadalupiańskiej 3 Maja 1959r. Zorganizowalem równiez bardzo przyjemnie i swojskie spotkanie z Rektorem Bazyliki, Ks. Pralatem Diego Monroy.

Nastepne kroki byly skierowane do odwiedzin pomnika Ignacego Paderewskiego, wizyty w kosciele i klasztorze M.B. Czestochowskiej , oraz do kosciola pod wezwaniem M.B. Pomocnej, gdzie znajduje sie „Akowski" obraz Królowej Polski. Inny dzień spedzilismy na odwiedziny ksiezy Pallotynów, którzy pracuja w pobliskiej od Meksyku Stolicy, miejscowosci Tenango del Aire. Podziw wzbudzily potezne mury XVI wiekowego kosciola, a najbardziej wielkiej pracy Ksiezy Pallotynów pod „komenda" Ks. Proboszcza Zbigniewa Lewandowskiego, popularnie nazywanego przez okoliczna ludnossc „Padre Esteban", przy remoncie tak samego kosciola jak i ruin klasztoru pozostalych z czasów rewolucji. Miejsce te, oficjalnie 7 kwietnia b.r. zostalo podniesione do godnosci SANKTUARJUM MILOSIERDZIA BOZEGO, wlasnie, dzieki niezmozonej i wielkij pracy Polskich Ksiezy Pallotynów.... Przed wyjazdem z goscinnej parafii bylismy poczestowani skromnym, lecz nadzwyczaj smacznym obiadem, cos w stylu „polsko-meksykańskim".

Przy odlocie na Miedzynarodowym Lotnisku Meksyku, ekipe TVP pozegnalo z Galerii Slawnych Lotników, popiersie Plk. Stanislawa Skarzyńskiego, tez slad pozostawiony przez Delegature Kola b. Zolnierzy AK i SPK. Na temat tego wypadu do Meksyku, Pan Bogdan Sadowski napisal duzy ilustrowany artykul na temat M.B. Guadalupiańskiej, pod tytulem MEKSYK BLIZEJ POLSKI w sobotnim numerze 31/2002 NIEDZIELA,

 

USLUGI HISTORYCZNO-POLONIJNE

W Meksyku stosunkowo niedawno zostala zalozona mloda polska agencja turystyczna przez pana Jerzego Morzka, pod nazwa „DESTINO MEXICO" majaca za cel propagowanie tego kraju za pomoca wycieczek z Polski do kraju Azteków. Agencja ta wspólpracuje z biurami Ksiezy Pallotynów zajmujacymi sie pielgrzymkami. Pan Jerzy Mrozek laskawie zwrócil sie do niniejszej Delegatury egzystyjacej od 1947 roku, proszac aby polskie wycieczki byly oprowadzane przez Inz. Jerzego Skoryne po polonijnych sladach w Meksyku Stolicy i okolicach, jako od przeszlo pól wieku naocznego swiadka i promotora polskich akcji na tym terenie. W ten sposób Delegatura równiez wspólpracuje w szerzeniu dodatkowych wiezi historyczno-polonijnych pomiedzy Polska i Meksykiem.

 

RZYM – WATYKAN

TYDZIEŃ EMOCJI

W latach osiemdziesiatych kiedy wydawalem dwutygodnik „ARKA de Informaciones", po hiszpańsku, poswiecony „SILIDARNOSCI" i Polsce. Czesto przychodzil do mego biura Jorge Zarza, student uniwersytetu, któremu pomagalem w róznych tematach, jak i zwiazanych z historia oraz walkami Polski o swoja wolnosc i niepodleglosc.

Pomimo ubiegajacych lat, pozostawal z nami w luznym kontakcie do dni dzisiejszych. Tak wiec wieczorkiem, we wtorek, 4go czerwca, przyszedl do nas do domu, proszac o list polecajacy do Rzymu, poniewaz chcialby sie spotkac z Ojcem Swietym z ramienia TV AZTECA, gdzie jest jednym z glównych producentem pragramów informacyjnych. Natychmiast napisalem proszony list skierowany do Ks. Pralata Konrada Hejmo. Wychodzac, odprowadzil go do niedaleko zaparkowanego na ulicy samochodu mój syn Stas. Myslalem, ze na tym skończy sie cala ta historia.

Nastepnego dnia, w poludnie, Stas z wielka duma i radoscia zakomunikowal mi: „Tatusiu w sobote, lecisz razem z Mama do Rzymu, TV AZTECA oplaca Ci cala podroz z pobytem w Rzymie, a ja oplacam tylko bilet Mamy," ciagnac dalej powiedzial, „wczoraj odprowadzajac, Jorge, zapytal mnie, „czy Twój Ojciec nie polecialby ze mna do Rzymu, na co odpowiedzialem, ze chyba tak, no i dzisiaj macie juz bilety".

Sprawa wygladala na dosc trudna, poniewaz ani ja, ani Delia, moja zona, nie mielismy waznych paszportów, szczególnie mego, poniewaz zostal mi ukradzinoy w Montevideo zeszlego roku, a w tym wypadku procedura jest co najmniej kilkudniowa. Jednak przy pomocy TV AZTECA, w ciagu doslownie dwóch godzin sprawy paszportowe zostaly zalatwione i w sobote w poludnie, 8 czerwca wylecIelismy do Rzymu, ladujac w niedziele, nastepnego dnia w Wiecznym Miescie... Byla to podróz dosc „urozmaicona", poniewaz ekwipunek telewizyjny nie dolecial do Rzymu, pomimo ciaglych poszukiwań, skarg, osbistych starań czlonków ekipy TV AZTECA na lotnisku, ekwipunek telewizyjny nigdy do Rzymu nie zostal dostarczony, az dopiero po powrocie w samym Meksyku.

Wobec tej sytuacji kamarograf dzialal tylko na cwierci obrotach, uzywajac tylko kamare i niewielka ilosc tasmy, które wzial ze soba do samolotu.

TV AZTECA, zorganizowala nasz pobyt w Rzymie u Sióstr della Providenza Rosmminiane, na via Aurelia, stosunkowo niedaleko od Watykanu. Niestety nie bylo mozliwosci zakwaterowania sie w Polskim Domu Jana Pawla II, gdzie zawsze zatrzymywalismy sie.

Natychmiast znioslem sie telefonicznie z Ks. Pralatem Konradem Hejmo, który poinformowal mnie, ze zorganizuje spotkanie z Ojcem Swietym po srodowej audiencji w Sali Pawla VI.

Nastepnego dnia, to jest we wtorek, poszlismy do Administradora FUNDACJI JANA PAWLA II, czysto polskiej instytucji, Ks. Pralata Stefana Wylezka, mieszczaca sie na przeciwko bramy wjazdowej do Watykanu, Porta Angelica. Ksiadz Pralat przyjal nas z prawdziwa przyjaznia, ofiarowujac nam na caly czas naszego pobytu w Rzymie, swoje biuro jako miejsce spotkań naszej grupki, TV AZTECA. Bylismy codziennymi goscmi w tej przyjacielskiej Fundacji Jana Pawla II. Bylo to prawdziwe blogoslawieństwo, wszak niezawsze moglismy byc punktualni, wiec takie goscinne miejsce mialo dla nas wielkie znaczenie. Siostra Zakonna, zawsze po naszym przyjsciu czestowala nas napojami orzezwiajacymy i lakociami, co przywracalo nas do zycia w upalnych dniach bieganin po Rzymie, oraz niepotrzebnego czekania na jakims rogu ulic na spotkania z ekipa TV AZTECA, która „nakrecala" zewnetrzne zycie Wiecznego Miasta.

Z Fundacji Jana Pawla II udalismy sie na spotkanie z Ks. Arcybiskupem Szczepanem Wesolym. Jak zawsze bylismy przyjeci ze szczera przyjaznia, rozmawiajac o zagadnieniach polonijnych jak i zyciu naszej maleńkiej polskiej spolecznosci w Meksyku.

Po tym sympatycznyn spotkaniu skierowalismy nasze kroki do Osrodka Duszpasterskiego „SURSUM CORDA", prowadzonego przez naszego „starego przyjaciela", Ksiedza Pralata Konrada Hejmo, aby omówic spotkanie z Ojcem Swietym i odebrac bilety wstepu. Jak zawsze, Ksiadz Pralat, przyjal nas z prawdziwa szczeroscia oprowadzajac nas po calym nowym budynku i wszystkich zakatkach tego osrodka, które wygladalo naprawde wspaniale. Nie ma porównania z tym co bylo na via Pfeifer. W jadalni swojsko omówilo sie detale i „technike" spotkania po publicznej srodowej audiencji, gdzie mielismy sie spotkac w Sali Pawla VI.

Po wyjsciu Jorge Zarza powiedzial, „jekiego tak sympatycznego i usluznego ksiedza przyslal nam Ks. Konrad Hejmo". Zdziwilo mnie to pytanie, odpowiadajac, ze zadnego ksiedza nam nie przyslal, poniewaz wlasnie to byl Ks. Pralat Hejmo we wlasnej osobie. Niepomierne zdziwienie bylo tego funkcjonarjusza TV AZTECA. Jak to jest mozeliwe, aby taka figura jakim jest Ks. Konrad Hejmo, byl czlowiekiem tak bezposrednim, prostym, szczerym i sympatyczna osoba? Jakos niebardzo moglo pomiescic sie w jego glowie, ze Polacy, nawet na bardzo wysokich stanowisckach sa ludzimi szczerymi, jak i prostymi w obejscu z innymi...

Wreszczie przyszla oczekiwana sroda, 12go. czerwca 2002go. roku. Punktualnie o 9ej rano stawilismy sie w watykańskiej Sali Pawla VI. Zaraz znalezlismy w tlumie ludzi bialy habit Ks. Pralata Konrada Hejmo, który ulokowal nas w dosc dalekim rzedzie, lecz przy drzwiach wyjsciowych, przedstawiajac mnie Dyrektorowi Polskiej Sekcji Radia Watykanu, Ks. Tadeuszowi Cieslakowi S.J., który zrobil ze mna krótki wywiad, zapraszajac na „dluzsza pogawedke" do jego biura, a Ks. Pralat Hejmo prosil abysmy sie nie ruszali z tego miejsca, bo pózniej przyjdzie po nas, poczym poprostu zniknal w tej wielkiej ludzkiej masie.

Punktualnie o 11ej. ukazal sie na podjum Ojciec Swiety. Wielki byl entuzjazm prawie 10ciu. tysiecy ludzdzi zalegajacych po brzegi sale, witajac Papieza wiwatami i choragiewkami róznych kraii. Nie powtarzam tekstu nauki w tej audiencji nastepcy Sw. Piotra, która latwo mozna znalesc w odpowiednim wydaniu L’OSERVATORE ROMANO.

Po skończonej audiencji i wiwatach obecnych na czesc Ojca Swietego, zjawil sie Ks. Pralat Konrad Hejmo, zabierajac nas poprzez pobliskie drzwi, korytarze i zakamarki pelne ludzi. Tuz przed wewnetrznym wyjeciem z tego labiryntu stala grupa ksiezy czekajaca na osobiste spotkanie sie z Papiezem. Ks. Pralat powiedzial aby poczekali, poniewaz przed nimi Papiez przyjmie „wazne osobistosci z Meksyku" i wprowadzil nas przed oblicze Ojca Swietego. Jak zawsze przy tych okazjach wzruszenie kazdego z nas bylo wielkie. W pierwszej kolejnosci bylo moje z zona osobiste spotkanie. W krótkich slowach przedstawilem sytuacje naszej maleńkiej spolecznosci polonijnej i Delegatury Kombatanckiej w Meksyku, proszac o blogoslawieństwo, wreczajac jako upominek artystyczny w drzewie robiony ludowy obrazek Milosierdzia Bozego, a Delia, figurke M.B. Guadalupiańskiej. Otrzymalismy proszone Papieskie Blogoslwaieństwa.

Napstepnie byl przyjety Jorge Zarza, który równiez prosil o Blogoslawieństwa i wreczyl jako present originalny mikrofon TV AZTECA.

Kazdy przezywa w inny sposób osobiste spotkanie z Ojcem Swietym. Moje wrazenia, oraz uczucia za kazdym razem, a bylo ich wiele, byc moze stawaly sie inne, lecz zawsze jedno bylo to samo, to ze, Ojciec Swiety jest moim prawdziwym przyjacielem pod kazdym wzgledem, moge polegac na Nim w pelni, bedac przepojonym pelnym spokojem, opieka, a bedac przy Jego Osobie, nic zlego ani przykrego nie moze mnie spotkac, czujac pelna opiekuńcza opieke. Chcialoby sie aby minuty spedzone z Ojcem Swietym mogly sie przedluzyc w cala wiecznosc, co niestety jest niemozliwe, a i inne osoby tez czekaly na te niezwykle spotkanie. Z prowdziwym wzruszeniem, lecz i duchowym spokojem, po otrzymanym Blogoslawieństwie Papieskim trzeba bylo zakończyc te, podobnie jak i poprzednie spotkania z uczuciem i pragnieniem ponownego spotkania sie z „Naszym Papiezem"...

Ponownie zaszlismy do Fundacji Jana Pawla II, komentujac podniosle wrazenia z tej audiencji, przypominajac sobie tez i poprzednie spotkania, zadajac sobie pytania, kiedy znów bedzie nam dane ucalowac Papieski Pierscień.

Cel TV AZTECA, w pelni zostal spelniony! Majac jeszcze dwa dni do powrotu, koniecznie chcialem odwiedzic inne przyjacielskie mi osoby, a byly nimi, Ks. Biskup Stanislaw Dziwisz, Ks. Pralat Pietro Parolin z Sekretarjatu Stanu Watykanu, z którym bylem w przyjazni jeszcze w Meksyku, w czasie kiedy sprawowal funkcje Sekretarza Nuncjatury, i naturalnie Dom Polski Jana Pawla II.

Z Fundacji Jana Pawla II, polaczylem sie telefonicznie otrzymjac „od reki" laskawe zaproszenia.

Tak wiec juz te same wczesne popoludnie spedzilismy z Ks. Pralat Pietro Parolin w Watykanie, przeszlo trzy godziny. Spotkanie bylo pelne przyjaznej goscinnosi. Gwarzylismy dlugo o „starych meksykańskich czasach", potem oprowadzil nas po watykańskich salach, korytarzech i tarasach. Ten „spacer" pelen ciekawych i nieoczekiwanych niespodzianek, „uzmyslowil nam fizycznie", wielkosc historii Watykanu, Kosciola Powszechnego, kultury i cywilizaji europejskiej, skad tez wywodza sie korzenie wiary, jej historii w swiecie jak i równiez w Polsce, która jest tak scisle zwiazana ze Stolica Apostolska od samego poczatku jako „Polonia Semper Fidelis". Tez pokazal nam z góry drugie skrzydlo mówiac, „jutro tam bedziecie w biurze Ks. Biskupa Stanislawa Dziwisza, który przylega do apartamentów Ojca Swietego". Slońce juz pograzalo sie za rzymskimi wzgórzami, widok którym napawalismy sie z zachwytem z jednego z tarasów watykańskich. Serdecznie pozegnalismy sie otrzymujac szczere zaproszenia, ze jak znowu bedziemy w Rzymie, to koniecznie musimy odwiedzic naszego przyjaciela Ks. Pietro Parolin.

Wychodzac z Watykanu wzielismy taksówke aby pojechac i podziekowac za tyle uprzejmosci jakie nam okazal Ks. Pralat Konrad Hejmo. Przyjal nas serdecznie pokazujac fotografie z audiencji z Ojcem Swietym. Bylismy tym zupelnie zaskoczeni, ze juz tak szybko fotografie byly gotowe. Naturalnie zostaly przez nas zakupione na pamiatke nasza i przyszlych pokoleń... Po serdecznej pogawedce powrócilismy do naszego, jak to w wojsku mówilo sie, „miejsca postoju".

Nastepnego dnia, to jest w czwartek serdecznie i z prawdziwa przyjaznia zostalismy przyjecie przez Ks. Biskupa Stanislawa Dziwisza, którego znam od wielu lat, prowadzac szczera i przyjacielska korespondencje. Byla to dla nas wielka niespodzianka, ze tyle czasu mógl nam poswiecic, bo przeszlo godzine. Wszak na pewno zajec i pracy mu niebrakowalo. Rozmowa toczyla sie naturalnie wokól Ojca Swietego, Meksyku, meksykańskiej garstki polonijnej i majacej niedlugo odbyc sie piatej papieskiej wizyty w Meksyku, zapewniajac nas, ze „Ojciec Swiety do Meksyku przyleci, pomimo róznych plotek, o majacym niby skasowaniu tej podrózy. Wielka tez niespodzianke sprawil nam Ks. Biskup wreczajac z powrotem ofiarowany Ojcu Swietemu mikrofon, z papieskimi slowami podziekowań, oraz poblogoslawionym tymze mikrofonem, z blogoslawieństwem dla wszystkich pracowników i ich rodzin. Mikrofon ten znajduje sie obecnie pod szklem na honorowym miejscu TV AZTECA. Móglbym powiadziec, ze spotkanie z Ks. Biskupem Stanislawem Dziwiszem bylo nie tylko przyjacielskie, lecz nadal mu naprawde prosta i rodzinna atmosfere. Niezapomniane i niepierwsze te spotkanie z Ks. Biskupem Stanislawem Dziwiszem pozostaje gleboko wyryte na zawsze w naszych sercach i wdziecznych pamieciach.

Po tak milej oraz wzruszajacej wizycie u Ks. Biskupa Stanislawa Dziwisza, skierowalismy nasze kroki do Sekcji Polskiej, Radja Watykanu. Równiez i tutaj zostalismy przyjeci z cala serdecznoscia, bedac zaproszonym do szerszego wywiadu na teamt polskiego zycia w Meksyku.

Piatek, 14 czerwca. Równiez i ten dzień przeznaczylem na podkreslenie polskich akcentów w tym Wiecznym Miescie. Udalismy sie do Centrali Telefonicznej Watykanu. Centrala ta w obrebie Stolicy Apostolskiej ma zupelnie inny charakter jak tym podobne instytucje. W pierwszym rzedzie telefonistkami sa Siostry Zakonne ubrane na bialo. Sala jest przytulna i tylko slyszy sie przyciszone glosy tych tak niecodziennych telefonistek, rozmawiajacych w róznych jezykach. Naturalnie nie brakowalo i dwóch Sióstr z Polski, z zakonu Uczennic Boskiego Mistrza. Mlodziutka, przemila i urocza Siostra Ester Wosińska wtajemniczala mnie w zawile, jak i niezawsze zrozumiale dla mnie techniczne tajemniki telefonii, wraz z ekranami komputorowymi, gdzie wyskakiwaly jakies numery, a miedzy innymi osob, które komunikowaly sie z Watykanem. Spedzilismy tam przeszlo dwie godziny. Niestety nie bylo okazji porozmawiania z druga Polka, Siostra Tarcyzja. Rzecz zrozumiala, ze tak jak inne „kolezanki po fachu" wladaly biegle wieloma jezykami, plus naturalnie polskim. Równiez spotkalismy tam i Siostre Meksykanke.

Byloby grzechem opuscic Polska Sekcje watykańskiej prasy, jakim jest LÓSERVATORE ROMANO. Przyjal nas z cala prostota i szczeroscia Ks. Dyrektor Czeslaw Drazek. Jego biurko pelne róznych dokumentów i papierów odzwieciedlalo ogrom pracy, tego skromnego w obyciu kaplana, juz w pelnym wieku, majacego wielka odpowiedzialnosc za prawidlowa redakcje tego tak waznego pisma po polsku, jak i w innych sekcjach objegajac caly swiat w rónych jezykach.

W poprzednich dniach, widzielismy sie szereg razy ze szczerym naszym od przeszlo dwudziestu lat przyjacielem, równiez pracujacym w tymze pismie, Wlodzimierzem Redziochem. Teraz przyszlo pozegnac sie, pragnac znowu przyleciec do Rzymu. Pan Wlodzimierz nie jeden raz pomógl nam w róznych tarapatach, tak w czasie tego, jak i poprzednich pobytach w tym unikalnym miescie. W przeszlosci obwozil nas szereg razy pokazujac nam cudownosci tej niezwyklej Stolicy Wloch jakim jest Rzym.

Po tak ciekawych wyzytach w samym sercu Watykanu, udalismy sie do POLSKIEGO DOMU JANA PAWLA II, z którym to, lacza mnie równiez szczere i przyjacielskie wiezy, od odleglego, lecz jakze mi bliskiego roku 1981. Nie zastalismy Rektora, Ks. Niepsuja, który byl wlasnie na wakacjach. Przyjal nas mlody i sympatyczny Ks. Dyrektor Jan Glówczyk. Po szeregu latach chcialem znowu chocby zobaczyc, ten tak niezwykly polski osrodek, na Via Cassia 1200. Pragnalem z Delja tak jak zawsze, zamieszkac w tym prawdziwie polskim osrodku, lecz TV AZTECA ulokowala nas, jak na poczatku wspominalem w innym miejscu.

Innym celem bylo tez przedstawienie Meksykowi, po przez telewizje, tego wielkiego dorobku polskiego, jakim jest Polski Dom Jana Pawla II. Ks. Dyrektor oprowadzil nas po calym domu, którego jedno skrzydlo znajdowalo sie w pelnym remoncie. Nasi meksykańscy towarzysze z TV AZTECA, byli zaskoczeni tym wielkim dzielem jakim jest ten osrodek, zyjacy dzieki Fundacji Jana Pawla II, filmujac co sie dalo. Caly ten wielki budynek z trzema skrzydlami jest jednym wielkim muzeum Pontyfikatu Jana Pawla II. Jednym z prawdziwych „ciekawostek" jest archiwum dokumentacji obecnego Potyfikatu. Jest to specjalne pomieszczenie ponizej poziomu budynku, specjalnie dostosowany z aklimatyzacja, kontrola temperatury i wilgotnosci, aby dokumenty zachowywaly sie w stanie originalnym. Wejscie jest tak jak do kasy pancernej. Rózne kombinacje tych pancernych drzwi zabezpieczaja nie tylko od wlamania, lecz co najwazniejsze w utrzymaniu odpowiedniego klimatu. Takie same urzadzenia, szereg lat temu widzialem w zapleczach Muzeum Watykanu, dajac tam expertyze systemów kontroli inwentarzy. Rowniez znajduja sie w tym polskim archiwum specjalne pólki, które jak harmonia rozsuwaja sie w zaleznosci od kraju i dokumentów skad pochodza. Ciekaw bylem jak wyglada czesc meksykańska. Tutaj bylo moje wielkie rozczarowanie. Ks. Dyrektor Jan Glówczyk, otwierajac ta czesc zwracajac sie do mnie, powiedzial: „widzi Pan, to co tu mamy, jest zanotowane „Skoryna"... Wlasciwie nic nie mamy z innych zródel. Czy móglby Pan zainteresowac inne osoby lub osrodki w przyslaniu nam dokumetacji prasowej zwiazanej z Pontyfikatem Jana Pawla IIgo?". Wielki wstyd ogarnal mnie za Meksyk i nasza niewielka grupke Polaków zamieszkalych w kraju Azteków. Taka sama sytuacja odnosi sie do innych kraii Ameryki Lacińskiej.

Po dlugim tym zwiedzaniu wszystkich tak dobrze znanych mi zakatków Polskiego Domu Jana Pawla II, szczególnie drogiego mi, wielkiego na cala sciane obrazu plonacej Warszawy w czasie Powstania, przedstawiajacego pozoge Stolicy, a jej odbicie w Wisle, ukazuje juz Warszawe odbudowana; Ks. Dyrektor zaprosil nas na pyszny i suty objad polski. Tak nasi przyjaciele meksykańscy, jak i my, zajadalismy sie tymi potrawami, ze az „uszy sie trzesly", dania, które w Meksyku sa wlasciwie niedostepne.

Zblizalo sie juz pózne popoludnie, trzeba bylo z bólem serca opuscic ten tak dobrze Deli i mnie znany, szczerze ulubiony Polski Dom Jana Pawla II, bo to zblizal sie czas na przeslanie do Meksyku sfilmowanych materjaów. Z bólem serca pozegnalismy sie z Ks. Dyrektorem Janem Glówczykiem i Siostram Sercankami, z którymi wiele razy przezylismy niezapomniane dni w tym jedynym w swoim rodzaju osrodku polskim jaki znajduje sie na swiecie.

Sobote przeznaczylismy na wyspanie sie i uporzadkowanie wszystich rzeczy na niedzielny wylot do Meksyku, zaprogramowany przed bardzo wczesnym switem, bo o trzeciej nad ranem. W Meksyku, wyladowalismy tej samej niedzieli, poznym popoludniu, po niezapomnianych, nieoczekiwanych, pelnych emocji przezyciach calego tygodnia.

W ten sposób glówne zadanie TV AZTECA zostalo spelnione, a co najwazniejsze z kombatanckiego punktu widzenia jest fakt, ze zonowy po przez telewizje udalo sie pokazac prawdziwe oblicze Polski!

W sprawie dokumentacji dla Polskiego Domu Jana Pawla II, w Rzymie, dzieki niestrudzonej pracy mojej zony, która jest rodowita meksykanka, udalo sie juz wyslac spore pudlo kartonowe, pelne juz z wysegregowanymi wycinkami z prasy meksykańskiej, zwiazanymi z Ojcem Swietym i Jego Pontyfikatem.

 

POLSKA I PIATA WIZYTA PAPIEZA W MEKSYKU

30 LIPCA – 1 SIERPNIA 2002

Piata wizyta Ojca Swietego do Meksyku byla ciagle pod znakiem niepewnosci, przyjedzie, czy tez nie przyjedzie, jak to czesto informowaly rózne srodki masowego przekazu.

Pomimo tego, juz na rok wczesniej Delegat SPK i KOLA B. ZOLNIERZ AK NA MEKSYK, Inz. Jerzy Skoryna mial spotkania z Nuncjuszem Apostolskim, Arcybiskupem Guseppe Bertallo przedstalwiajac prosbe o spotkanie Polaków zamieszkalych w Meksyku z Ojcem Swietym.

Jak zawsze, tak i tym razem pragnelismy ofiarowac jakis originalny prezent. Wykorzystalismy okazje odsloniecia bardzo originalnego w swojej kompozycji pomnika Paderewskiego z Orlem Polskim na piersiach, jakie mialo miejsce z okazji swieta Niepodleglosci 11 listopada zeszlego 2001 roku.

Zrobilo sie miniaturke pietnasto centymetrowa w brazie tego monumentu w celu wreczenia tego upominku Namiestikowi Chrystusa. Niestety nie bylo mozliwosci uczynic to w osobistym spotkaniu, poniewaz ze wzgledu na bardzo krótki pobyt Ojca Swietego, wszelskie spotkania zostaly usuniete z programu Jego pobytu w Meksyku. Wobec tego upominek ten zostal wreczony Nuncjuszowi, Arcybiskupowi Guiseppe Bertallo, przez Ambasadora RP Gabriela Beszleja, Delegata Pania Anne Zarnecka, Inz. Jerzego Skoryne i Konsula Honorewego Wojciecha Stebelskiego, w celu przekazania go bezposrednio Papiezowi. Natomiast Ambasada RP wystarala sie o miejsce dla naszego polskiego grona w dzień kanonizacji Sw. Jana Diego, blisko Nuncjatury, przy Aleii Insurgentes, która stawila sie z polskimi choragiewkami o róznych wymiarach.

Pomimo tego Polska byla obecna w innych poczytnych miejscach, przedstawiona przez dzieci.

Od kilku tygodni osmioletnia moja wnuczka, Weronika Skoryna, córka Stasia, cwiczyla w zbiorowym tańcu, wraz z innymi pociechami, przedstaswiajace kraje kontynenu amerykańskiego, oddane M.B. Guadalupiańskiej, a Ona Polske, jako jedynego narodu europejskiego od 3go Maja 1959 roku, równiez poswieconego Królowej Meksyku. 31 lipca, po kanonizacji Jana Diego przez Ojca Swietego, grupa ta zostala przedstawiona Papiezowi na atrjum Bazyliki kolo glównego wejscia.

W tym samym dniu, w polskiej grupie przy Al. Insurgentes, jedyne dzieci jakie byly ubranie w stroje krakowskie, Stefan i Aleksandra, pociechy Jurka Skoryny, oraz Cecylja, córka Michala Skoryny, w wieku pieciu do dziewieciu lat, wzbudzily prawdziwe zainteresowanie i podziw tak ze wzgledu na jedyne, barwne stroje, jakie mialy jedyne dzieci w polskiej grupie. Panie z nuncjaturskiej ochrony porzadku zwrócily sie z prosba do ich rodziców, aby dzieci mogly byc „wypozyczone" w celu przywitania Ojca Swietego przy wjezdzie do Nuncjatury, po kanonizacji Sw. Jana Diego Cuauhtlatoatzin w Bazylice Guadalupe. W ten sposób tak w TV jak i prasie znalazla sie Polska przedstawiona w barwnych i mlodocianych kolorach.

Natomiast w dniu kanonizacji Jana Diego, 31go. lipca, w Bazylice Guadalupiańskiej w ramach Korpusu Dyplomatycznego byl obecny Ambasador RP Gabriel Beszlej, a nastepnego dnia, na beatifikacji nastepnych dwóch indian, Jana i Jacka 1go. sierpnia, Pan Ambasador delegowal Pania Anne Zarnecka, wybitna malarke, oraz kombatanta Inz. Jerzego Skoryne.

Najciekawsze, byly pozytywne komentarze prasy, TV i radia z homilii Ojca Swietego, oraz reakcje Prezydenta Meksyku, Vicnetego Foxa, który zegnajac Papieza, ucalowal jego pierscień. to samo zrobil staropolskim zwyczajem Prezydent Lech Walesa, obecny Prezydent powinien równie przyklaknac i pocalowac Pierscień Papieza, tak jak to zrobili Prezydenci Polski i Meksyku. Tego wymaga normalna przyzwolitosc i dobre wychowania, szczególnie gdy Paiez jest rodakiem.

Zaraz po odlocie Prezydent Vicente Fox zwrócil sie do calego narodu, podkreslajac znaczenie nauk Papieza, wzywajac, aby wszyscy szli za wskazaniami papieskimi, w zgodzie, szacunku, oraz pelnej wzajamnej wspólpracy.

Przyjecie jakiego doznal Jan Pawel II od spoleczeństwa meksykańskiego, wladz rzadowych i samego Prezydenta, bylo pelne prawdziwej milosci do Ojca Swietego, goscinnosci, uwielbiania, którego uwazaja za „swego Papieza". Dowodem tego sa slowa wypowiedziane na końcu ceremonii beatifikacyjnej: „Odjezdzam, ale nie odjezdzam; Odjezdzam ale nie odchodze, poniewaz nawet jak odjezdzam, to z sercem zostaje."

Byla to piata wizyta Ojca Swietego w Meksyku. Kazda z tych wizyt pozostawiala glebokie slady w zyciu osobistym, spolecznym i politycznym tego kraju. Juz po pierwszej wizycie zostala zmieniona konstytucja, z której zostaly usuniete paragrafy wrogie kosciolowi katolickiemu. Nastepnie nastapilo nawiazanie stosunków dyplomatycznych.

Obecnie, sam Prezydent podkreslil, ze jest rzecza nieodzowna przyjecie nauki Papieza i postepowac szczególnie w zyciu spolecznym i politycznym wedlug wskazań papieskich.

Chyba w niewielu miejscach na swiece byly podobne reakcje oficjalne.

Za kilkanascie dni, tak jak w 1979 roku, po pielgrzymowaniu meksykańskim, Ojciec Swiety skieruje swoje kroki do Polski, swojej Ojczyzny.

Oby slowa, oraz wskazania Papieza, jakie wypowie do swego Narodu byly przyjete z cala odpowiedzialnoscia, powaga, szczególnie przez najwyzsze wladze Państwa, Rzad, polityków, róznych liderów, przywódców i ludzi, którzy maja pewien wplyw na srodowiska w których sie obracaja.

Slowa doswiadczenia, milosci i nauczania jakie zostna wypowiedziane w Polsce, przewyzszaja o niebo umysly razem wziete, wszystkich czlonków Rzadu, Senatorów i Poslów. Niech te warstwy uprzywilijowane nie staja na szczudla, lecz przyjma ustosunkowujac sie pozytywnie do wypowiedzi oraz drogowskazów, wprowadzajac je w pelni do zycia politycznego, spolecznego, ekonomicznego i edukacyjnego, jakie Ojciec Swiety, ten najlepszy Syn ziemi polskiej poda za kilka dni swemu Narodowi.

Zaden naród tak jak polski, nie jest bardziej zobowiazanyh do zastosowania nauki Ojca Swietego. Historia Narodu Polskiego, polozenie geograficzne musza byc wziete pod uwage, abysmy nie zostali pozbawieni przeszlo tysacletniej naszej kultury, wiary, historii, dumy narodowej, stajac sie podrzednymi pacholkami czcicieli zlotego cielca, bez Boga, Honoru i Ojczyzny.

Niech piata wizyta Ojca Swietego w Meksyku, stanie sie podnieta do pelnego przyjecia i wprowadzenia w zycie na kazdym szczeblu Narodu i Państwa Polskiego nauk Papieza, tak oddanego swojej polskiej Ziemi.

 

POLSKA W MEKSYKAŃSKIEJ

TELEWIZJI KATOLCKIEJ

CZYLI PODSWIADOMA MILOSC

W Meksyku istnieje TV MAIA VISION, sponorowana od niedawna przez BAZYLIKE GUADALUPIAŃSKA pracujaca poprzednia, od wielu lat pod nazwa TV CLARA VISION.

Tak jak z Kosiolem Meksykańskim, tez i z ta instytucja Delegatura jest w przyjacielskich stosunkach.

Tak wypadlo, ze decyzja wyslania Pania Isabel Alvarez, kirowniczki jednego z programów informacyjnych, do Polski na wizyte Ojca Swietgo przez ta stacje telewizyjna nastapilo na piec dni przed ta wizyta apostolska. Pani Isabel Alvarez nawet Ambasada RP nie mogla juz zapewnic jakiegos miejsca w Krakowie, tem mnij dziennikarskiej akredytywy.

„Ostania deska ratunku" byla jedynie skromna Delegatura Kombatancka i USOPAL’u. I tak sie stalo, „ratunek" okazal sie pelen sukcesu. Natychmiast zostala nawiazana lacznosc telefoniczna z moimi przyjaciólmi w Krakowie, Państwem Leszkiem i Ewa Macak, którzy zdolali znalesc przyjemny pokój w nowym krakowskim hotelu, opiekujac sie nie caly czas i dodatkowo pokazujac caly Kraków, a Redakcja „ECHO MARYI Królowej POKOJU" zapewnila miejsca na wszystkich spotkaniach z Papiezem przeznaczonych dla prasy i telewizji. W ten sposób TV MARIA VISION miala swój ekskusywny materjal tak z pobytu Ojca Swietego w Krakowie jak i tego miasta, oraz Czestochyw!

W sobote 24 sierpnia, mialem godzinny program z Pania Isabel Alvarez od godz. 20.00 de 21.00 na temat Ojca Swietego, Polski.

Natomiast 7 wrzesnia, dwugodzinny program, od 19.00 do 21.00, z Rektorem Bazyliki Guadalupiańskiej, Ks. Pralatem Diego Monroy, prowadzonym przez Pania Marie Concepción M.C. de Jimenez, na temat Milosierdzia Bozego, obecnosci M.B. Guadalupiańskiej w Polsce; M.B. Czestochowskiej w Meksyku, Stolicy, Tacambaro i naturalnie ostatniej wizyty Papieza w Krakowie.

Zwrócilem przy tym uwage, za pomiedzy Meksykiem i Polska istniaje „podswiadoma milosc". Meksykanie sa przyjmowania w Polsce z wielka goscinnoscia i zainteresowaniem, to samo jest i w Meksyku z Polakami i Polska. Jakie tego sa przyczyny trudno to okreslic. „Na zdrowy rozum" wlasciwie ich nia ma. Wielka odleglosc, rózne kultury i tradycje, nie mówac juz o kuchni, jezyku, brak polskich skupisk w Meksyku, a meksykańskich w Polsce, sasiedztwo z poteznymi sasiadami, praktycznie obobólna nieznajomosc historii kazdego z tych Narodów, wiec co???

Byc mozliwe „egzotyczna" nazwa kazdego z tych kraii dla kazdego z nich ucha, wspólna wiara katolicka i cierpienia religijne o których obydwa Narody wzajemnie byly niezle, a raczej dobrze poinformowane przez miejscowe koscily. Napewno Papiez z Polski przyczynil sie duzo do tego, lecz i przed Jego objeciem Tronu Piotrowego istniala juz, jak to nazywam, wzajemna „podswiadoma milosc", czego w Meksyku nie widzi sie wobec innych kraii.

Wobec tej sytuacji Delegatura Kombatancka i USOPAL’u, stara sie w miare swych skromnych mozliwosci przyblizyc bardziej ku sobie obydwa te Kraje i spowodowac, aby ta „ podsiwadoma" milosc stala sie „swiadoma", glównie przez zapoznanie sie z hitorja w obu kierunkach.

 

DZIEŃ EMIGRANTA

Rektor Bazyliki Guadalupiańskiej Ks. Pralat Diego Monroy, zorganizowal na Dzień Emigranta, w niedziele 1 wrzesnia, uroczysta koncelebrowana Msze Sw., przez Nuncjusza Stolicy Apostolskiej, Ks. Arcybiskupa Guseppe Bertello, zapraszajac rózne Ambasady i kolonie wielu narodowosci zamieszklych w Meksyku.

Byli Francuzi, Anglicy, Filipińczycy, Boliwianie, Chińczyci, Japończycy, Amerykanie i inne nacje. Polski nie brakowalo. Byl Pan Ambasador RP Gabriel Beszlej z rodzina, Inz. Jerzy Skoryna Delegat Kombatancki i USOPAL z rodzina, oraz szereg innych czlonków Polonii Meksykańskiej.

Wielka niespodzianke sprawila nam tak Bazylika. Otóz w czsie Mszy Sw. tańczac Afrykania przyniesli do glównego Oltarza Pismo Swiete, nastepnie przed tym Oltarzem tańczyli Boliwiania, a nastepnie... male meksykańskie dzieci z pierwsze i drugiej klasy szkoly powszechnej ubrane w stoje krakowskie, zatańczyly Krakowiaka wyuczone przez Pana Jolanta Nistoslawska, nauczycielke tegoz Colegio Americano. Byla todla nas wielka, zaskakujaca, mila i nadzwyczaj przyjamna niespodzianka, jak nam sprawila Bazylika i pani Jolanta Nitoslawska. Ta dziecieca „krakowska" grupa otrzymaly rzesiste oklaski w przelenionej Bazylice Guadalupiańskiej. Trzeci i ostatni taniec byl wykonany przez zawodowy meksykański zespol taneczny.

Nastepnie Ks. Nuncjusz Guseppe Bertello wyglosil podniosle kazanie na temat emigrantów, ich roli, oraz opieki jak potrzebuja znajdujac sie w obcym kraju.

Po Mszy Sw. niewielka grupka polonijna, wraz z „krakowskimi" dzicmi zrobila okolocznosciowe zdjecia.

DZIALALNOSC DZIENNIKARSKA

W ciagu tych osmiu miesiecy szereg pism jak na przyklad NUEVO CRITERIO w Meksyku, GLOS POLSKI w Argentynie, NASZ CZAS w Wilnie, SWIETE MIEJSCA w Warszawie, POLISH NEWS w Stanach Zjednoczonych, jak i wydawnictwa Ksiezy Pallotynów w Czestocjowie drukowaly artykuly Inz. Jerzego Skoryny, a w INTERNETACH jak na przyklad polskiinterent.com/skoryna i z San Diego zostaly opublikowane równiez rózne teksty oparte na materjalach niniejszej Delegatury.

To nie jest koniec wydarzeń kombatanckich na terenie Meksyku. Do końca tego 2002 roku, zapewne cos jeszcze przybedzi.

Na sobote i niedziel 26 i 27 pazdziernika przygotowuje sie tradycyjne coroczne uroczystosci w Tacámbaro, Stanie Michoacan,, których poczatek mial miejsce w pazdzierniu 1957 roku. Na te uroczystosci zaproszona sa Ambasady Polski i Wegier, jak i emigranci tych kraii.

DELEGAT NA MEKSYK

KOLA. B. ZOLNIERZY AK, SPK I USOPAL

INZ. JERZY SKORYNA