Po korekcie (14.02.2001)                                      Jubileusz gazety          

"Głos znad Pregoły"

Nadal jesteśmy – już  5 lat!

            Minęło już pięć lat od dnia 11 listopada 1995 roku, gdy w Kaliningradzie ukazał się drukiem zerowy numer-zwiastun pisma polskiego „Głos znad Pregoły”. Był to skromny druczek komputerowy na przegiętej na pół kartce, którego treść składała się z pięciu krótkich artykułów. Gazetkę rozpoczynały życzenia ówczesnego Konsula Generalnego RP w Kaliningradzie dr Jana Kostrzaka z okazji Święta Niepodległości. Konsul Generalny pisał:

Cieszę się ogromnie, że życzenia te mogę przekazać na łamach pierwszego polskiego pisma w Kaliningradzie. Jestem głęboko przekonany, że rozpoczynający dziś swój żywot Głos znad Pregoły stanie się pismem wszystkich Polaków zamieszkałych  w Obwodzie Kaliningradzkim i wpisze się na trwałe w kulturalny krajobraz miasta i obwodu.

                Czy tak się stało, niech sądzą Czytelnicy. W każdym razie Redakcja „Głosu” zawsze dążyła do tego, by pierwsze w Kaliningradzie pismo polskie nie tylko świadczyło o naszej obecności na tej ziemi, ale również  służyło rozbudzaniu i pogłębianiu poczucia polskości wśród naszych Rodaków  - mieszkańców obwodu, by  budziło satysfakcję z przynależności do polskiej rodziny, pomagało zjednoczeniu polskiej diaspory. Dążyliśmy do tego, by „Głos” był pismem o nas i dla nas. O tych celach, którym zostajemy wierni  już przez pięć lat, pisaliśmy w pierwszym numerze „Głosu” w 1995 r.:

                Jesteśmy cząstką narodu o dawnych, bogatych, czasami tragicznych i bohaterskich dziejach. A przecież historyczne losy ludu polskiego tworzą się z osobistych losów każdego z nas. Wielu naszych rodaków jest rozproszonych po całym świecie i kraj ojczysty stał się dla nich zagranicą. Wśród nich jesteśmy i my -  niemal nie przestaliśmy być Polakami. Różne drogi przywiodły nas do Królewca-Kaliningradu – miasta, które po II wojnie światowej stało się miastem rosyjskim. I sami jesteśmy bardzo różni, ale łączy nas poczucie polskości. A więc za pomocą naszego czasopisma poznajmy siebie bliżej. Opowiedzmy o swoich drogach życiowych, podzielmy się wspomnieniami o krajach, z których pochodzimy, wypowiedzmy swoje myśli o dniu dzisiejszym, o naszych problemach i nadziejach.

                Te słowa są aktualne i dzisiaj. Utworzenie pisma polskiego w mieście nad Pregołą nawiązywaliśmy również do dawnej tradycji wydawnictwa polskiego w Królewcu, która się wywodzi z czasów Odrodzenia, aż z XVI wieku. O tej tradycji nie raz pisaliśmy na łamach „Głosu” (Nr 1, 1996; 10, 1996; 12, 1998; 11, 1999). Przypomnijmy że pierwszy w dziejach Polski periodyk ukazał się właśnie w Królewcu: było to pismo „Poczta Królewiecka” drukowane w tym mieście w latach 1718-1720. Polska gazeta przetrwała wówczas prawie dwa i pół roku. Na początku naszej działalności wydawniczej, gdy perspektywy tak techniczne jak i finansowe nie były jasne, postawiliśmy sobie za cel by drugie w dziejach miasta czasopismo polskie – „Głos znad Pregoły”, powstałe po 275-letniej przerwie po ukazaniu się ostatniego numeru „Poczty Królewieckiej”, przetrwało przynajmniej nie krócej niż to dawne wydanie.  I oto mamy już 5 lat!

Zawdzięczamy to zarówno entuzjazmowi zespołu redakcyjnego, jak i poparciu z Polski, które okazało się decydujące dla  istnienia pisma ze względów technicznych. Rzeczywiście, całkiem samodzielnie, staraniami przede wszystkim ówczesnego Konsula Generalnego RP Jana Kostrzaka oraz księdza proboszcza Jerzego Steckiewicza wydaliśmy tylko zerowy numer „Głosu”, a już całość materiałów Nr 1, 1995 przekazaliśmy do Elbląga na życzliwą propozycję ówczesnego zastępcy redaktora naczelnego tygodnika „Kurier Elbląski” Zbigniewa Szmurły. Finansowania składania i druku „Głosu” w Elblągu podjął się w darze Polakom w Kaliningradzie Oddział Wojewódzki w Elblągu Polskiego Związku Katolicko-Społecznego. W taki sposób było wydrukowano w Elblągu również 9 numerów pisma w 1996 r. i 3 numery w 1997 r.

 Z powodu trudności finansowych i organizacyjnych w 1997 r. w sprawie wydania gazety zaszły pewne zmiany, w których wyniku druk od września 1997 r. (był to Nr 4, 1997) a w znacznym stopniu i redagowanie „Głosu” zostało przeniesione do oficyny „Informacyjny Kurier Tygodniowy” w Braniewie. Poparcia finansowego wydawnictwu udzielała wówczas Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie”, a redaktorem pisma ze strony wydawnictwa został Krzysztof Szczepanik. W Braniewie wydaliśmy 13 numerów „Głosu”: 4 w 1997 r. i  9 w 1998 r.

                Przy okazji Redakcja składa  podziękowania za dzielną pomoc i współpracę panu Zbigniewowi Szmurle oraz panu Krzysztofowi Szczepanikowi.

                Jednak rozdzielenie granicą państwową Redakcji na części kaliningradzką a braniewską  powodowało pewne problemy – i nie tylko o charakterze technicznym, a co było bardziej istotne  - dotyczące samej koncepcji pisma, jego oblicza.        

 Pismo Polaków, którzy nie z własnej woli pozostali poza Krajem Rodzimym nie powinno być tożsame ani z gazetą wydawaną w Polsce,  ani z czymś co się drukuje w Rosji dla obywateli Rosji. Wobec naszej dawnej Ojczyzny Polski, polskiej przeszłości naszych rodzin, polskich tradycji i mowy mamy uczucia i wspomnienia bardzo osobiste, może czasami romantyczne czy sentymentalne. I jesteśmy bardzo wyczuleni na gesty, które mogłyby wskazywać, że mieszkając w Rosji jesteśmy traktowani, zwłaszcza przez kogoś  z naszej Macierzy, jako gorsze dzieci naszej wspólnej Matki-Ojczyzny. To nie sztuka zostać Polakiem w Polsce – o wiele trudniej zachować swoją świadomość narodową po dziesięcioleciach obczyzny, a tym bardziej wygnania w Syberii czy w Kazachstanie, gdzie język i wiara ojczyste, zwyczaje naszych dziadów, nasze pieśni narodowe były zakazane i prześladowane. A przy tym  warto dodać  że Polak w Rosji, który wzrósł w środowisku  rosyjskim, który dlatego bliżej niż ktoś z poza tego  kraju  poznał   naród rosyjski, nigdy nie będzie odczuwał niechęci do kogoś tylko dlatego, że  jest on Rosjaninem. Właśnie o tych tak swoistych cechach mentalności Polaka w Rosji powinna pamiętać redakcja pisma polskiego w tym kraju.

Dlatego zawsze dążyliśmy do objęcia całości tworzenia naszego  pisma przez nas samych, tutaj, w Kaliningradzie. Wreszcie latem 1998 r. po dyskusjach nad treścią numerów pisma, wydanych w Braniewie, po obradach w zespole redakcyjnym oraz w Zarządzie WKP uznaliśmy za konieczne  zawieszenie drukowania gazety w Braniewie i przeniesienie całości wydania do Kaliningradu. Z pomocą Konsulatu Generalnego z dr. Andrzejem Janickim-Rolą na czele oraz przy bardzo czynnej praktycznej pomocy ówczesnej lektorki języka polskiego na Uniwersytecie Kaliningradzkim - warszawianki pani Danuty Szczęsnej, sprawa przeniesienia całości wydania „Głosu znad Pregoły” do Kaliningradu została rozwiązana pozytywnie. Finansowania prac technicznych,  druku oraz zakupu papieru  podjęła Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Od Fundacji również Redakcja dostała komputer wraz z kompletem oprogramowania – bez tego sprzętu działalność wydawnicza w Kaliningradzie byłaby niemożliwa. Pragniemy serdecznie podziękować Fundacji za tak istotną pomoc.

Podwójny numer 10-11, 1998 „Głosu” został pierwszym numerem (z wyjątkiem zwiastuna) w pełni przygotowanym i wydrukowanym w Kaliningradzie. Od tego czasu wydaliśmy w naszym mieście łącznie z niniejszym już 26 numerów pisma: 3 w 1998 r., 12 w 1999 r., 11 w 2000 r. (niektóre numery były podwójne). Technicznie przygotowała trzy pierwsze kaliningradzkie numery Inna Siwucho. Jako pierwsza ona oswajała zimą 1998/9 nasz redakcyjny komputer, gdy jeszcze nie było go gdzie postawić. Z naszej redakcji odeszła na zagraniczne studia językowe (Polska, Niemcy).

Wydawanie gazety jest to praca bardzo niespokojna, wymagająca sporo czasu, wysiłku i szczerego zaangażowania, ale jednak przynosząca  pewną satysfakcję. Znamy  nasze wady i staramy się je zwalczać. Nie zawsze zdążamy wydać numer we właściwym czasie. Mamy problemy z kolportażem pisma na terenie obwodu.  W zespole redakcyjnym nie ma a ni jednego fachowca -  wszyscy jesteśmy „amatorami”, którzy są obciążeni innymi obowiązkami: rodzinnymi,  pracą zawodową, uprawą działki,  i. t. p.  Z okazji 5-letniego jubileuszu „Głosu znad Pregoły” pozwolimy sobie przedstawić Czytelnikowi tych czyim dziełem jest nasz „Głos”:

Kazimierz Ławrynowicz – redaktor naczelny od 11 listopada 1995 r.: planuje każdy numer, redaguje, namawia Czytelników do pisania do gazety, kłóci się z redaktorem technicznym, reklamuje (ale uczciwie) swoje pismo, zabiera nakład z drukarni (bo on – nakład – jest ciężki), zachęca księży, którzy jeżdżą po obwodzie, do kolportażu pisma w parafiach. Jednocześnie – dziennikarz i reporter. Prowadzi rubrykę „Królewiec a Polacy”. W czasie wolnym od pracy redaktorskiej – profesor matematyki na Uniwersytecie Kaliningradzkim.

                Jerzy Steckiewicz – jeden z założycieli „Głosu”, dostarcza informacje z parafii  i na ogół  o życiu Kościoła. Jeździ po całym świecie. W międzyczasie odpuszcza grzechy, udziela ślubów, chrzci niemowlęta. Ojciec Chrzestny „Głosu znad Pregoły” – właśnie kiedy jako wędrowny duszpasterz Ksiądz Jerzy jesienią 1995 r. przemierzał samochodem trasę między Uszakowem a Mamonowem Duch Święty go nawiedził i podpowiedział jakie imię ma nosić ten nasz nowy twór.

Kleofas Ławrynowicz – członek Rady Redakcyjnej „Głosu” i skrupulatny krytyk każdego świeżego numeru. Wszystko, czego Czytelnik dowiaduje się z  rubryki „We Wspólnocie Kultury Polskiej” jest na  sumieniu pana Kleofasa. Umie zachęcać Czytelników do opowiadania o sobie do rubryki „Polskie drogi”. Jako Prezes WKP jest naszym naczelnikiem. Posiada sekrety hodowania  i własnoręcznego marynowania pysznych pomidorów. Po pracy we WKP wykłada geometrię wykreślną w Instytucie Wojsk Pogranicznych.

Wasilij Wasiliew – reporter, dziennikarz, autor rubryki „Słynni Polacy w Rosji” i gruntownych recenzji o koncertach i wystawach. Z materiałów rubryki pana Wasilija, którą  prowadzi od pierwszego numeru pisma, można już sporządzić książkę o polskim dorobku w nauce i kulturze  Rosji.  Pan Wasilij jest nie tylko niezawodnym dziennikarzem „Głosu”: czas wolny od zajęć z gazetą spędza jako wysoko wykwalifikowany frezer zakładów mechanicznych.

Danuta Szczęsna – współpracowniczka Redakcji o szerokim zasięgu: korektor od początku wydania pisma, poliglota-tłumacz z dowolnego prawie języka, dziennikarka „Głosu” (obecnie zagraniczna bo mieszka w Warszawie), największy autorytet w zakresie poprawnej polszczyzny, spedytor w sprawach gazety (lubi jeździć samochodem między Warszawą a Kaliningradem i to przeważnie w nocy), przedstawicielka „Głosu” w Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” i w innych instytucjach stołecznych. Promotor polskich imprez kulturalnych w Kaliningradzie.

Aleksandra Ławrynowicz – redaktor techniczny: skład, łamanie, komputerowa obróbka zdjęć, szata graficzna gazety i cały jej wygląd zewnętrzny. Lubi pracować ze starymi przedwojennymi zdjęciami, ale ubiega się o unowocześnienie całego sprzętu komputerowego Redakcji.  Przejmuje się bardzo każdym problemem „Głosu”. Zawzięty krytyk pod każdym względem redaktora naczelnego. Utrzymuje kontakty z drukarnią. Poza Redakcją pracuje jako matematyk-programista.

Agnieszka Abramowicz i Jerzy Sukow – najmłodsi i najnowsi pomocnicy Redakcji: korektorzy, tłumacze z rosyjskiego i dziennikarze. Współpracują z „Głosem” od początku 2000 r. Poloniści i nauczyciele języka polskiego w Kaliningradzie.

I oczywiście gazetę pomagają robić nasi Czytelnicy – i życzliwym słowem, i poradą , i krytyką, a najbardziej swoimi listami. Redakcja pragnie podziękować tym, którzy piszą do gazety, przysyłają opowiadania o swoim życiu, dzielą się swoimi myślami czy spostrzeżeniami. Są to pani Janina Pietruszko z Bałtijska, panowie Zdzisław Biernatowicz, Ryszard Siwicki i panie Natalia Pałamarczuk, Teresa Siwasz z Kaliningradu, panowie Stanisław Galicki i Stanisław Kanarski z Oziorska, pan Zenon Dmuchowski z Czerniachowska i inni. Pan Dmuchowski pisał niegdyś do nas:

Uwielbiam „Głos znad Pregoły” – swoją malutką  perełkę, tak jak można delektować się niezapominajką. Ktoś lubi różę, - to zależy.

Myśmy również, drogi Czytelniku, lubimy nasz „Głos znad Pregoły”  i bardzo życzymy, by on rozbrzmiewał się jak najdłużej.

Kazimierz Ławrynowicz, redaktor naczelny