Nadal
jesteśmy – już 5 lat!
Minęło już pięć
lat od dnia 11 listopada 1995 roku, gdy w Kaliningradzie ukazał się
drukiem zerowy numer-zwiastun pisma polskiego „Głos znad Pregoły”. Był to skromny druczek
komputerowy na przegiętej na pół kartce, którego treść składała
się z pięciu krótkich artykułów. Gazetkę rozpoczynały
życzenia ówczesnego Konsula Generalnego RP w Kaliningradzie dr Jana
Kostrzaka z okazji Święta Niepodległości. Konsul
Generalny pisał:
Cieszę
się ogromnie, że życzenia te mogę przekazać na łamach
pierwszego polskiego pisma w Kaliningradzie. Jestem głęboko przekonany,
że rozpoczynający dziś swój żywot Głos
znad Pregoły stanie się pismem wszystkich Polaków zamieszkałych
w Obwodzie Kaliningradzkim i wpisze się na trwałe w kulturalny
krajobraz miasta i obwodu.
Czy tak się stało,
niech sądzą Czytelnicy. W każdym razie Redakcja „Głosu” zawsze dążyła do tego, by pierwsze w
Kaliningradzie pismo polskie nie tylko świadczyło o naszej obecności
na tej ziemi, ale również służyło
rozbudzaniu i pogłębianiu poczucia polskości wśród naszych
Rodaków - mieszkańców obwodu,
by budziło satysfakcję z
przynależności do polskiej rodziny, pomagało zjednoczeniu
polskiej diaspory. Dążyliśmy do tego, by „Głos”
był pismem o nas i dla nas. O tych celach, którym zostajemy wierni
już przez pięć lat, pisaliśmy w pierwszym numerze
„Głosu” w 1995 r.:
Jesteśmy cząstką narodu o dawnych, bogatych, czasami
tragicznych i bohaterskich dziejach. A przecież historyczne losy ludu
polskiego tworzą się z osobistych losów każdego z nas. Wielu
naszych rodaków jest rozproszonych po całym świecie i kraj ojczysty
stał się dla nich zagranicą. Wśród nich jesteśmy i my
- niemal nie przestaliśmy być
Polakami. Różne drogi przywiodły nas do Królewca-Kaliningradu –
miasta, które po II wojnie światowej stało się miastem rosyjskim.
I sami jesteśmy bardzo różni, ale łączy nas poczucie polskości.
A więc za pomocą naszego czasopisma poznajmy siebie bliżej.
Opowiedzmy o swoich drogach życiowych, podzielmy się wspomnieniami o
krajach, z których pochodzimy, wypowiedzmy swoje myśli o dniu dzisiejszym,
o naszych problemach i nadziejach.
Te słowa są aktualne
i dzisiaj. Utworzenie pisma polskiego w mieście nad Pregołą nawiązywaliśmy
również do dawnej tradycji wydawnictwa polskiego w Królewcu, która się
wywodzi z czasów Odrodzenia, aż z XVI wieku. O tej tradycji nie raz pisaliśmy
na łamach „Głosu” (Nr 1, 1996; 10, 1996; 12, 1998; 11, 1999).
Przypomnijmy że pierwszy w dziejach Polski periodyk ukazał się właśnie
w Królewcu: było to pismo „Poczta
Królewiecka” drukowane w tym mieście w latach 1718-1720. Polska
gazeta przetrwała wówczas prawie dwa i pół roku. Na początku
naszej działalności wydawniczej, gdy perspektywy tak techniczne jak i
finansowe nie były jasne, postawiliśmy sobie za cel by drugie
w dziejach miasta czasopismo polskie – „Głos znad Pregoły”, powstałe
po 275-letniej przerwie po ukazaniu się ostatniego numeru „Poczty
Królewieckiej”, przetrwało
przynajmniej nie krócej niż to dawne wydanie.
I oto mamy już 5 lat!
Zawdzięczamy
to zarówno entuzjazmowi zespołu redakcyjnego, jak i poparciu z Polski, które
okazało się decydujące dla istnienia
pisma ze względów technicznych. Rzeczywiście, całkiem
samodzielnie, staraniami przede wszystkim ówczesnego Konsula Generalnego RP Jana
Kostrzaka oraz księdza proboszcza Jerzego
Steckiewicza wydaliśmy tylko zerowy numer „Głosu”, a już całość materiałów
Nr 1, 1995 przekazaliśmy do Elbląga na życzliwą propozycję
ówczesnego zastępcy redaktora naczelnego tygodnika „Kurier Elbląski”
Zbigniewa Szmurły. Finansowania
składania i druku „Głosu”
w Elblągu podjął się w darze Polakom w Kaliningradzie Oddział
Wojewódzki w Elblągu Polskiego Związku Katolicko-Społecznego. W
taki sposób było wydrukowano w Elblągu również 9 numerów pisma
w 1996 r. i 3 numery w 1997 r.
Z
powodu trudności finansowych i organizacyjnych w 1997 r. w sprawie wydania
gazety zaszły pewne zmiany, w których wyniku druk od września 1997 r.
(był to Nr 4, 1997) a w znacznym stopniu i redagowanie „Głosu”
zostało przeniesione do oficyny „Informacyjny Kurier Tygodniowy” w
Braniewie. Poparcia finansowego wydawnictwu udzielała wówczas Fundacja „Pomoc
Polakom na Wschodzie”, a redaktorem pisma ze strony wydawnictwa został Krzysztof Szczepanik. W Braniewie wydaliśmy 13 numerów „Głosu”:
4 w 1997 r. i 9 w 1998 r.
Przy okazji Redakcja składa
podziękowania za dzielną pomoc i współpracę panu
Zbigniewowi Szmurle oraz panu Krzysztofowi Szczepanikowi.
Jednak
rozdzielenie granicą państwową Redakcji na części
kaliningradzką a braniewską powodowało
pewne problemy – i nie tylko o charakterze technicznym, a co było
bardziej istotne - dotyczące
samej koncepcji pisma, jego oblicza.
Pismo Polaków, którzy nie z własnej woli pozostali poza
Krajem Rodzimym nie powinno być tożsame ani z gazetą wydawaną
w Polsce, ani z czymś co się
drukuje w Rosji dla obywateli Rosji. Wobec naszej dawnej Ojczyzny Polski,
polskiej przeszłości naszych rodzin, polskich tradycji i mowy mamy
uczucia i wspomnienia bardzo osobiste, może czasami romantyczne czy
sentymentalne. I jesteśmy bardzo wyczuleni na gesty, które mogłyby
wskazywać, że mieszkając w Rosji jesteśmy traktowani, zwłaszcza
przez kogoś z naszej Macierzy,
jako gorsze dzieci naszej wspólnej Matki-Ojczyzny. To nie sztuka zostać
Polakiem w Polsce – o wiele trudniej zachować swoją świadomość
narodową po dziesięcioleciach obczyzny, a tym bardziej wygnania w
Syberii czy w Kazachstanie, gdzie język i wiara ojczyste, zwyczaje naszych
dziadów, nasze pieśni narodowe były zakazane i prześladowane. A
przy tym warto dodać
że Polak w Rosji, który wzrósł w środowisku rosyjskim, który dlatego bliżej niż ktoś z
poza tego kraju
poznał naród
rosyjski, nigdy nie będzie odczuwał niechęci do kogoś tylko
dlatego, że jest on Rosjaninem.
Właśnie o tych tak swoistych cechach mentalności Polaka w Rosji
powinna pamiętać redakcja pisma polskiego w tym kraju.
Dlatego
zawsze dążyliśmy do objęcia całości tworzenia
naszego pisma przez nas samych,
tutaj, w Kaliningradzie. Wreszcie latem 1998 r. po dyskusjach nad treścią
numerów pisma, wydanych w Braniewie, po obradach w zespole redakcyjnym oraz w
Zarządzie WKP uznaliśmy za konieczne
zawieszenie drukowania gazety w Braniewie i przeniesienie całości
wydania do Kaliningradu. Z pomocą Konsulatu Generalnego z dr. Andrzejem
Janickim-Rolą na czele oraz przy bardzo czynnej praktycznej pomocy ówczesnej
lektorki języka polskiego na Uniwersytecie Kaliningradzkim - warszawianki
pani Danuty Szczęsnej, sprawa przeniesienia całości
wydania „Głosu znad Pregoły”
do Kaliningradu została rozwiązana pozytywnie. Finansowania prac
technicznych, druku oraz zakupu
papieru podjęła Fundacja
„Pomoc Polakom na Wschodzie”. Od Fundacji również Redakcja dostała
komputer wraz z kompletem oprogramowania – bez tego sprzętu działalność
wydawnicza w Kaliningradzie byłaby niemożliwa.
Pragniemy serdecznie podziękować Fundacji za tak istotną
pomoc.
Podwójny numer 10-11, 1998 „Głosu” został pierwszym numerem (z wyjątkiem zwiastuna) w pełni przygotowanym i wydrukowanym w Kaliningradzie. Od tego czasu wydaliśmy w naszym mieście łącznie z niniejszym już 26 numerów pisma: 3 w 1998 r., 12 w 1999 r., 11 w 2000 r. (niektóre numery były podwójne). Technicznie przygotowała trzy pierwsze kaliningradzkie numery Inna Siwucho. Jako pierwsza ona oswajała zimą 1998/9 nasz redakcyjny komputer, gdy jeszcze nie było go gdzie postawić. Z naszej redakcji odeszła na zagraniczne studia językowe (Polska, Niemcy).
Wydawanie
gazety jest to praca bardzo niespokojna, wymagająca sporo czasu, wysiłku
i szczerego zaangażowania, ale jednak przynosząca pewną satysfakcję. Znamy
nasze wady i staramy się je zwalczać. Nie zawsze zdążamy
wydać numer we właściwym czasie. Mamy problemy z kolportażem
pisma na terenie obwodu. W zespole
redakcyjnym nie ma a ni jednego fachowca -
wszyscy jesteśmy „amatorami”, którzy są obciążeni
innymi obowiązkami: rodzinnymi, pracą
zawodową, uprawą działki, i.
t. p. Z okazji 5-letniego
jubileuszu „Głosu znad Pregoły”
pozwolimy sobie przedstawić Czytelnikowi tych czyim dziełem jest nasz „Głos”:
Kazimierz
Ławrynowicz –
redaktor naczelny od 11 listopada 1995 r.: planuje każdy numer, redaguje,
namawia Czytelników do pisania do gazety, kłóci się z redaktorem
technicznym, reklamuje (ale uczciwie) swoje pismo, zabiera nakład z
drukarni (bo on – nakład – jest ciężki), zachęca księży,
którzy jeżdżą po obwodzie, do kolportażu pisma w parafiach.
Jednocześnie – dziennikarz i reporter. Prowadzi rubrykę „Królewiec
a Polacy”. W czasie wolnym od pracy redaktorskiej – profesor matematyki na
Uniwersytecie Kaliningradzkim.
Jerzy Steckiewicz – jeden z założycieli „Głosu”, dostarcza informacje z parafii i na ogół o życiu Kościoła. Jeździ po całym świecie. W międzyczasie odpuszcza grzechy, udziela ślubów, chrzci niemowlęta. Ojciec Chrzestny „Głosu znad Pregoły” – właśnie kiedy jako wędrowny duszpasterz Ksiądz Jerzy jesienią 1995 r. przemierzał samochodem trasę między Uszakowem a Mamonowem Duch Święty go nawiedził i podpowiedział jakie imię ma nosić ten nasz nowy twór.
Kleofas
Ławrynowicz – członek
Rady Redakcyjnej „Głosu” i
skrupulatny krytyk każdego świeżego numeru. Wszystko, czego
Czytelnik dowiaduje się z rubryki
„We Wspólnocie Kultury Polskiej” jest na
sumieniu pana Kleofasa. Umie zachęcać Czytelników do
opowiadania o sobie do rubryki „Polskie drogi”. Jako Prezes WKP jest naszym
naczelnikiem. Posiada sekrety hodowania i
własnoręcznego marynowania pysznych pomidorów. Po pracy we WKP wykłada
geometrię wykreślną w Instytucie Wojsk Pogranicznych.
Wasilij
Wasiliew – reporter,
dziennikarz, autor rubryki „Słynni Polacy w Rosji” i gruntownych
recenzji o koncertach i wystawach. Z materiałów rubryki pana Wasilija, którą
prowadzi od pierwszego numeru pisma, można już sporządzić
książkę o polskim dorobku w nauce i kulturze
Rosji. Pan Wasilij jest nie
tylko niezawodnym dziennikarzem „Głosu”:
czas wolny od zajęć z gazetą spędza jako wysoko
wykwalifikowany frezer zakładów mechanicznych.
Danuta
Szczęsna –
współpracowniczka Redakcji o szerokim zasięgu: korektor od początku
wydania pisma, poliglota-tłumacz z dowolnego prawie języka,
dziennikarka „Głosu” (obecnie
zagraniczna bo mieszka w Warszawie), największy autorytet w zakresie
poprawnej polszczyzny, spedytor w sprawach gazety (lubi jeździć
samochodem między Warszawą a Kaliningradem i to przeważnie w nocy),
przedstawicielka „Głosu” w
Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” i w innych instytucjach stołecznych.
Promotor polskich imprez kulturalnych w Kaliningradzie.
Aleksandra
Ławrynowicz –
redaktor techniczny: skład, łamanie, komputerowa obróbka zdjęć,
szata graficzna gazety i cały jej wygląd zewnętrzny. Lubi pracować
ze starymi przedwojennymi zdjęciami, ale ubiega się o unowocześnienie
całego sprzętu komputerowego Redakcji.
Przejmuje się bardzo każdym problemem „Głosu”.
Zawzięty krytyk pod każdym względem redaktora naczelnego.
Utrzymuje kontakty z drukarnią. Poza Redakcją pracuje jako
matematyk-programista.
Agnieszka
Abramowicz i Jerzy Sukow – najmłodsi
i najnowsi pomocnicy Redakcji: korektorzy, tłumacze z rosyjskiego i
dziennikarze. Współpracują z „Głosem”
od początku 2000 r. Poloniści i nauczyciele języka polskiego w
Kaliningradzie.
I
oczywiście gazetę pomagają robić nasi Czytelnicy
– i życzliwym słowem, i poradą , i krytyką, a najbardziej
swoimi listami. Redakcja pragnie podziękować tym, którzy piszą
do gazety, przysyłają opowiadania o swoim życiu, dzielą się
swoimi myślami czy spostrzeżeniami. Są to pani Janina Pietruszko
z Bałtijska, panowie Zdzisław Biernatowicz, Ryszard Siwicki i panie
Natalia Pałamarczuk, Teresa Siwasz z Kaliningradu, panowie Stanisław
Galicki i Stanisław Kanarski z Oziorska, pan Zenon Dmuchowski z
Czerniachowska i inni. Pan Dmuchowski pisał niegdyś do nas:
Uwielbiam
„Głos znad Pregoły” – swoją malutką
perełkę, tak jak można delektować się
niezapominajką. Ktoś lubi różę, - to zależy.
Myśmy
również, drogi Czytelniku, lubimy nasz „Głos
znad Pregoły” i bardzo
życzymy, by on rozbrzmiewał się jak najdłużej.
Kazimierz Ławrynowicz, redaktor naczelny