1 sierpnia 2004 rusza nastepny RAJD TRANSSYBERYJSKI - trwa miesiac! chetni proszeni sa o kontakt telefoniczny 02151-613013

10.02.2002   Zugriffszähler od 10.02.2002 od 10 lutego do 1 maja 152 wejscia

SYBERIA w 10 DNI  

Nasza wyprawa 07-18 lipca 2002

Strony Romka Koperskiego http://www.syberiatravel.pl/

Szlakiem Czerskiego zima 2002     nowosc  24 listopad   (15.10.2002)

SYBERIA - tylko w 10 dni !!!

Tylko dziesięć dni - aby przeżyć i zobaczyć to, na co inni potrzebują wielu miesięcy...

W dużym skrócie ekspedycja wygląda tak:

Dzień pierwszy:
- Przelot: Warszawa - Moskwa , Moskwa - Irkuck
- Mo
żliwość przelotu bezpośrednio z Kaliningradu (tylko w sobotę)

Dzień drugi
- 5.30 Przylot do Irkucka.
- Drogą lądową ewentualnie wodolotem po rzece Angarze przemieszczamy się nad Jezioro Bajkał
(miejscowość
Listwianka).
- Zakwaterowanie w ekskluzywnym hotelu „Bajkał” z widokiem na jezioro.
- Dzień przeznaczony na aklimatyzację. Odpoczynek po podróży, spacer nad jezioro, zwiedzanie osady,
 zabytkowej cerkwi, miejscowy bazar.

Dzień trzeci:
- Rano wypływamy w 48-godzinny rejs kutrem po Jeziorze Bajkał. (Północny brzeg) Do wyboru kilkanaście
wariantów podróży, gdyż długość
jeziora wynosi prawie 700 km... W programie Przybajkalski Park Narodowy
(jeden z pi
ęciu największych Parków Narodowych w Rosji) - przepiękne widoki - wszak jezioro otoczone jest
górami. Wiele czasu spędzamy na brzegu – dzika przyroda, bezludzie itd. Dla wtajemniczonych - możliwość
nurkowania.
- W programie m.in. wizyta w buriackiej wiosce Go
łoustnoje, plaża, połów ryb. Wiele innych atrakcji.
- Wieczorem grill, nocna wyprawa w tajgę – śpimy w namiotach na brzegu jeziora.

Dzień czwarty:
- Po śniadaniu kontynuujemy rejs po jeziorze. (Południowy brzeg). Prześliczne widoki na Góry Barguzińskie
oraz Góry Chaman-Daban. Wędkowanie w delcie rzeki Selengi. Połów ryb siecią – wiele czasu spędzamy w
ciekawych miejscach na brzegu. Wszystkie posiłki sporządzamy na ognisku.

Dzień piąty:
- Rano wracamy do Listwianki.
- Wyprawa (3 godz.) na Gór
ę Czerskiego (prześliczna panorama na jezioro oraz rzekę Angarę).
- Zwiedzanie muzeum Jeziora Bajkał.
- Po obiedzie wyjazd w kierunku Irkucka. Po drodze zwiedzamy prześlicznie położony skansen
budownictwa syberyjskiego (wymarzone miejsce na sesję fotograficzną).
- Ok. godz. 17.00. ruszamy stepem buriackim w kierunku rzeki Leny (prawie 300 km)
- Po drodze zwiedzamy „stolic
ę Buriacji” m. Ust-Ordyński.
- Nocleg w stepie.

Dzień szósty:

- Rano dojeżdżamy w okolicę m. Kaczug, gdzie czekają na nas kajaki.
- Spływ górną Leną – przepiękne, górzyste krajobrazy – całkowita dzicz.
Po drodze w okolicy osady Szyszkino ogl
ądamy liczące tysiące lat, rysunki naskalne.
- Góry, dzicz, stare opuszczone wioski. Przyroda, biwak, ognisko, po
łów ryb - nocleg w tajdze.

Dzień siódmy:

- Kontynuujemy spływ przez syberyjską głuszę.
- Po południu dopływamy do miejscowości Petrowo, gdzie zatrzymujemy się u znajomego myśliwego
(Obejście leży tuż przy samej rzece).
- Odpoczynek - dla niestrudzonych wyprawa w głuszę po niedźwiedzia....
- Wieczorem pieczona dziczyzna – „ruska bania" – na życzenie nocleg w syberyjskiej chacie.

Dzień ósmy:

- Rano, leśnymi duktami ruszamy w kierunku polskiej enklawy na Syberii - wsi Wierszyna.
- Po południu spotykamy się z rodakami zamieszkującymi pobliskie wioski:
Wierszyna, Naszata, Honzoj i Dundaj – wszyscy doskonale mówią po polsku.
- Zwiedzamy wieś, w tym stary piękny polski kościółek.
- Do późnych godzin nocnych gościna z degustacją rodzimej „wody mineralnej”...
- Mieszany nocleg (w chatach, namiotach, miejscowej szkole).

Dzień dziewiąty:
- Rano wyjazd do Irkucka
- Zakwaterowanie w hotelu
- Zwiedzanie miasta – muzea, starówka, zakupy - sporo ró
żnych atrakcji...

Dzień dziesiąty:

-Wcześnie rano odlatujemy do Moskwy.
Przemieszczamy się „wraz z czasem” i lądujemy w stolicy Rosji o 9.00 rano. Ze względu na to,
że samolot do Warszawy odlatuje dopiero o godz. 21.00 – deponujemy bagaż w przechowalni,
po czym sławnym moskiewskim metrem udajemy się do centrum miasta.
Zwiedzamy główne zabytki Moskwy.
Ok. 18.00 kierujemy się w kierunku lotniska, skąd o godz. 21.00 odlatujemy do kraju.
Lądujemy w Warszawie o godz. 21.00 (strefa czasowa)

Posiadamy wiedzę i odwagę, własny transport, kajaki, cały sprzęt biwakowy.
Nie musicie Państwo zabierać
namiotów, kalimaty, garnków, talerzy,
widelców i no
ży – wymagany jest jedynie własny śpiwór.

Wspólnie pokonujemy 16 tys. kilometrów drogą lotniczą, ok. 2 tysiące
kilometrów drogą lądową, ok. 500 kilometrów drogą wodną.
Różnica czasu z Polską wynosi 7 godz.

Maksymalna liczba uczestników wyprawy 14 osób. Cena 1200$

Rezerwacja, jak i szczegółowe informacje: E-mail: stratus@itnet.pl
tel. 0-501 014 262 
lub 0-502 92 30 92

proponowane wyposazenie

Terminy:

8 -17 maja,
29 maja -7czerwca,
10-19 czerwca,
23 czerwca -2 lipca,
07-18 lipca, 
(30.05.2002) nasza wyprawa
29 lipca - 08 sierpnia
27 sierpnia -5 września,
9-18 września,
21-30 września

Bajkał - Perła Syberii

Bajkału nie trzeba nikomu przedstawiać. Wiele, bardzo wiele pisano już o tym wielkim jeziorze
i wszyscy jak jeden, którzy się do tego zabierali, niemal zawsze starali się poprzedzić
swój opis
jakimś bardziej uroczystym wstępem, jakimiś sformułowaniami, których zadaniem było już na
początku, od razu uprzytomnienie czytelnikowi, że temat i obiekt tematu jest zupełnie niezwykły,
niepowtarzalny, niemal fantastyczny w całej pełni swych oryginalnych cech...

L. Bazylow.

Pisano o Bajkale książki, artykuły, wiersze i rozprawy naukowe. Także w twórczości ludowej powstawały
o nim legendy, nazywano go morzem, Perłą Syberii, zachwycano się jego majestatem i tajemniczością, lękano
się go jednocześnie. Ale najciekawsze jest między innymi to, że wszystkie te opisy są słuszne, bez względu
na ładunek tkwiącego w nich często patosu. Mogą się one wydawać
czasem przesadne i niech tak zostanie,
bo Bajkał i tak pozostanie wieczny w literaturze i nauce, ponieważ jest unikatem w samej przyrodzie.

 

Jezioro leży w południowo wschodniej Syberii, pomiędzy masywem Sajanów Wschodnich, Wyżyną
Mongolską i Płaskowyżem Leńsko-Angarskim. Bajkał jest swoistym kolosem. Jego wygląd można
porównać
do olbrzymiego, niebieskiego, mocno wykrzywionego półksiężyca, otoczonego z obu jego
stron wysokimi, masywami górskimi. Długość
jeziora wynosi 636 kilometrów, szerokość dochodzi
do 80, głębokość wg najnowszych badań szacuje się na 1637metrów, co czyni go automatycznie
najgłębszym jeziorem świata. Bajkał jest zarazem największym zbiornikiem słodkiej wody na naszym
globie, zawiera bowiem co najmniej 1/20 część
jej ogólnego zasobu! Wiek jeziora szacuje się na
25 milionów lat, co czyni go najstarszym jeziorem na świecie.

 

Brzegi Bajkału otoczone są górami. Skaliste szczyty, strome porosłe tajgą zbocza, nadają brzegowi bajeczny,
niespotykany nigdzie indziej charakter. Długość
brzegów, na które składają się setki półwyspów i zatok
wynosi 2100 kilometrów! Największe zatoki to Barguzińska, Czywyrkujska, Porwał i Posolskij Sor.
Największym półwyspem jest Swiatoj Nos. Na jeziorze znajduje się również jedna wielka wyspa -
Olchon,
oraz około trzydziestu niewielkich skalistych wysepek, wśród których najbardziej znane są Wyspy
Uszkanie leżące koło półwyspu Swiatoj Nos.

 

Bogactwo, różnorodność i oryginalność flory i fauny bajkalskiej nie dadzą się podciągnąć pod żadne kategorie
porównań. W jeziorze żyje ponad 1500 gatunków zwierząt z czego ponad 80% nie występuje nigdzie indziej. 
Brzegi porastają tysiące gatunków roślin, z których połowa ma charakter endemiczny, czyli właściwy danej
okolicy. Osobliwości życia zwierzęcego w Bajkale oraz wyjątkowa oryginalność
form wiążą się ściśle z
geologiczną historią jeziora zbadaną przez polskiego geologa Jana Czerskiego. Grzechem byłoby tu nie
wspomnieć
o innym polskim badaczu Bajkału mianowicie Janie Dybowskim, dzięki któremu świat poznał
tą niespotykaną nigdzie indziej florę i faunę.

Jezioro od czasów swego powstania dwadzieścia pięć milionów lat temu, w charakterze rowu tektonicznego,
nigdy nie było połączone z żadnym morzem i dzięki temu stało się tajemniczym „światem dla siebie”. Do dziś
zagadką jest skąd wzięły się w Bajkale foki, gatunek który na co dzień występuje w Morzu Arktycznym...
Z czasem ten największy zbiornik słodkich wód na kuli ziemskiej stał się potężną wylęgarnią nowych form życia.
Nadzwyczaj intensywnie przebiegały w nim procesy tworzące nowe gatunki. Doprowadziło to do
niepowtarzalnych sytuacji polegającej na tym, że aż 80% form zwierzęcych nie występuje nigdzie indziej.
W Bajkale endemiczne są nie tylko gatunki i rodzaje, lecz także podrodziny, a nawet rodziny.

Lasy otaczające jezioro roją się od wszelakiej zwierzyny jak na przykład: niedźwiedzie, jelenie, łosie oraz znane
syberyjskie sobole. Generalnie dużo zwierząt zamieszkujących przybajkalską tajgę spotykana jest także w Europie.
Jednak te syberyjskie podgatunki różnią się nieznacznie wyglądem od swych europejskich kuzynów; są nieco
większe, mają inną budowę ciała, inne zwyczaje. Okolice jeziora zamieszkują również zwierzęta charakterystyczne,
dla obszarów przybajkalskiej tajgi. To np. polatucha, burunduk, soból czy kołonok - łasica syberyjska.

Nadbajkalskie lasy, to stare lasy. Ich wiek szacowany jest na 200-250 lat. Starsze, lasy limbowe mają ponad
300 lat. Spotyka się również okazy, szczególnie wśród modrzewi, które liczą sobie nawet 900 lat! Rekordem
okazał się pewien modrzew, u którego doliczono się ponad 1300 rocznych przyrostów!

Tajga okalająca Bajkał, to stary borealny las iglasty, tzw. jasna tajga, składająca się z sosny pospolitej, świerku
syberyjskiego, jodły syberyjskiej, kilka gatunków modrzewia, (syberyjski, dahurski)oraz limby zwanej na Syberii
cedrem. W okolicach jeziora niewiele można spotkać
drzew liściastych; jest trochę brzozy, topoli i osiki. Co
prawda nieco wyżej w subalpejskim piętrze Gór Bajkalskich występuję wiele gatunków brzóz, ale tylko niektóre
z nich mają formę drzewiastą, pozostałe to krzewy jak np. brzoza irkucka (gatunek endemiczny).

 

Pisząc o Bajkale nie sposób nie wspomnieć o czystej przeźroczystej wodzie, która ma kolor ciemnozielony i
odznacza się aż nieprawdopodobnym stopniem przeźroczystości, większym niż w jeziorach alpejskich – Co
powoduje, że woda w jeziorze jest tak czysta?
Biologowie wysunęli hipotezę, która jest chyba jedyna
odpowiedzią na to pytanie. Otóż w jeziorze żyje drobniuteńki skorupiak (1,5 mm) o nazwie
episzura,
który występuje masowo w pewnych porach roku. Episzura odżywia się właśnie zabarwiającymi
wodę mikroorganizmami. Skorupiak ten przemieszcza się pionowo od warstw górnych do wielkich
głębokości. Jego odnóża pokryte są drobnymi włoskami, które spełniają rolę sit filtrujących i oczyszczających
przy okazji wodę całego Bajkału! Brzmi to niewiarygodnie, zdaje sobie z tego sprawę, ale przytaczam tylko
stwierdzenia nauki, które usłyszałem goszcząc w Instytucie Limnologicznym Rosyjskiej Akademii Nauk,
które ma swoją siedzibę właśnie na samym Bajkałem w miejscowości Listwianka. -
Miejscowi nie wyrażają
naukowych pojęć
, lecz gdyby ich spytać, to stwierdzą z dumą, że widać kopiejkę leżącą na głębokości 30 m...

Woda w jeziorze jest niestety bardzo zimna. To za sprawą masy i wielkiej bezwładności termicznej. Średnia
temperatura wody wynosi 4˚ C. Nieco cieplejsze można spotkać
jedynie latem przy ujściach dużych rzek i
małych, płytkich zatokach. Obowiązuje jednak zasada, że każdy, kto pierwszy raz odwiedzi jezioro – musi
się obowiązkowo w Bajkale wykąpać
... Brrr...

Szukający sensacji dziennikarze rozpowszechniają na świecie opinię o katastroficznym zanieczyszczeniu jeziora,
spowodowanym obecnością nad jeziorem Kombinatu Celulozowo-Papierniczego w Bajkalsku. To kompletna
bzdura – woda w Bajkale jest w dalszym ciągu niezwykle czysta. Wybudowany przy zakładach system
oczyszczalni, w pełni chroni wody Bajkału. Owszem w przeszłości były lata, kiedy do jeziora wraz z rzeką
Selengą wpadały ścieki z całego ośrodka przemysłowego Ułan-Ude, powodując zakłócenie równowagi
ekologicznej południowej części Bajkału. Obecnie wraz z kryzysem ekonomicznym Rosji na szczęście
praktyki te ustały. Nie bez znaczenia dla jeziora są również przemiany ustrojowe. Obecnie rzeczywiście
rozum kontroluje czyn i ochrona tego cudu natury stała się rzeczywistym faktem. Nie wierzcie więc Państwo,
że woda w Bajkale jest brudna!

Do Bajkału trafiają wody ponad pięciu tysięcy rzek z obszaru położonego na południe i południowy
wschód od jeziora. Bezpośrednio do jeziora według najnowszych obliczeń wpada 460 rzek,
(najczęściej jednak podaje się liczbę ustalona przez J. Czerskiego 336) największą z nich jest wypływając
z Gór Changajskich w Mongolii rzeka Selenga; wypływa natomiast tylko jedna – Angara dopływ Jeniseju.
W jej górnym biegu spadek wynosi aż cztery metry na kilometr, co sprawia, że od przełomu z wód Bajkału
aż po widnokrąg pozostaje wolna od lodu nawet w najtęższe mrozy. Przez całą zimę gości tam niezliczone
mrowie ptactwa wodnego, rozbrzmiewające gwarem w ciche noce. Obliczono, że gdyby do Bajkału nie
dopływała woda, a tylko uchodziła w takim tempie jak przez Angarę, to opróżnianie jeziora trwałoby 380 lat!!!

 

Autonomiczną ludnością terenów przy jeziorze są Buriaci. Historia tego typowo azjatyckiego ludu sięga
neolitu, a więc już klimatu i przyrody zbliżonego do stanu obecnego. Jak udowadniają współczesne wykopaliska,
zanim pojawili się tam Buriaci okolice Bajkału były bezkresną, mroźna tundrą, wśród której żerowały stada
reniferów, żubrów i mamutów. Naród buriacki wykształcił się jeżeli tak można nazwać
, z różnych mongolskich
plemion napływających z południa nad „Wielkie Święte Morze”. Najliczniejsi z nich to: Echiryci, Bałagaci,
Chondogorcy oraz Chorińcy.

Typ urody buriackiej jest bardzo odmienny od europejskiej; szerokie krótkie twarze, płaskie nosy, skośne
wąskie oczy, czarne włosy, brak zarostu na twarzy. Ideałem piękności człowieka u Buriatów jest szeroko-krótka
twarz, czarne włosy, ciemna barwa skóry. Zapytane Buriatki, czy podobają im się Polacy, odrzekły, że nie,
bo mają twarze wąskie „ jak sobaczyje mordy” włosy „jak szołk” czyli jedwab, a do tego wyłupiaste oczy jak
u sowy...

Pierwsi Rosjanie dotarli na te tereny dopiero w XVII w. Rosyjskie metody podboju Syberii nie były
porównywalne z amerykańskimi sposobami podboju Dzikiego Zachodu. Plemionom koczowniczym
pozostawiono dużą część
samorządności. Buriaci do dziś zachowali autonomię. Tak zwane „dumy stepowe”
przetrwały nawet czasy komunistyczne. Sami Buriaci też się niewiele zmienili; trudnią się hodowlą koni i bydła,
rybołówstwem, łowiectwem i zbieractwem. Z reguły prowadzą osiadły tryb życia. O gościnności tego narodu
nie wspomnę -
do dziś obowiązuje tu konsekwentnie przestrzegana zasada: „Gość w dom – Bóg w dom".
Jednakże ile by na ten temat nie pisać, to zawsze będzie mało. Dlatego też polecam każdemu wycieczkę w
ten zakątek świata.

Załatwienie formalności nie nastręcza wielu kłopotów. Wystarczy w Warszawie wsiąść w pociąg do
Moskwy, a następnie przesiąść
się na pociąg jadący do Irkucka. Stamtąd do jeziora to już tylko 
„żabi skok”. Podróż naprawdę jest tania.

Z Irkucka najlepiej udać się od razu do miejscowości o nazwie Listwianka, leżącej przy ujściu rzeki
Angary z Bajkału. To prawdziwy kurort... Prowadzi tam szeroka równa asfaltowa drogą nie
mającą
odpowiednika w promieniu setek kilometrów. Skąd taka droga na Syberii? Warto w tym momencie
przypomnieć
historię powstania tej osobliwej pięćdziesięciokilometrowej trasy: Droga ta powstanie
swoje zawdzięcza planowanej wizycie prezydenta Stanów Zjednoczonych Dawida Eisenhowera w ZSRR.
Rzecz się miała na początku lat sześć
dziesiątych. W przygotowanym programie strona amerykańska wyraziła
ochotę na krótki odpoczynek nad Bajkałem. Rosjanie wiedzieli, że nie zagospodarowanie terenu przy
jeziorze praktycznie wyklucza amerykańską zachciankę, ale nastrój ówczesnych dobrych stosunków
dyplomatycznych sprawił, że nie wypadało gościom takiej drobnostki odmówić
. Pomimo że do wizyty
pozostał tylko niecały miesiąc, władze radzieckie (Chruszczow) zdecydowały się na natychmiastowe
rozpoczęcie budowy pięć
dziesięciokilometrowego odcinka drogi z Irkucka nad Bajkał oraz ekskluzywnego
hotelu w malowniczo położonym miejscu, koło wioski Listwianka. Ściągnięto materiały budowlane z Zachodu
i opierając się na „imperialistycznej” technologii, ukończono budowę nawet przed terminem. Z materiałów
budowlanych dostępnych w ZSRR użyto do budowy tylko piachu i wody... Ile to wszystko kosztowało,
należy spytać
samego Pana Boga, gdyż Rosjanie na pewno ze wstydu do tego się nie przyznają. Pikantności
całemu wydarzeniu daje fakt, że delegacja amerykańska z jakichś tam przyczyn nad Bajkał nie przybyła...

W ten oto sposób w zapadłej wiosce Listwiance powstał ekskluzywny, wykończony w środku marmurem
hotel, który do dziś wyróżnia się swą architekturą wśród zapadających się pod ziemię starych syberyjskich
drewnianych chat

Bajkał do dzisiaj jest dziewiczym jeziorem, nie istnieje tu jeszcze masowa turystyka i dzięki temu, miejsce to
jest przysłowiowym rajem dla ludzi szukających możliwości oderwania się od cywilizacji. Nad liczącym ponad
sześć
set kilometrów jeziorze znajduje się niewiele miejscowości. Urozmaicona linia brzegowa, bezludzie,
obfitość
ryb oraz owoców w pobliskiej tajdze, jak i czysta pitna woda tworzą niepowtarzalne warunki do
regeneracji sił i prawdziwego wypoczynku.

Zapewniam, że pobyt w tym rejonie przyniesie każdemu wiele wrażeń i pozostanie na zawsze w pamięci.

Romuald Koperski

Romuald Koperski - urodził się w Sopocie, wychował w Gdańsku.
Od wczesnych lat pasjonowały go rzeczy trudne i nietuzinkowe. Niekonwencjonalność
jego życia sprawiła, że reprezentuje on niecodzienne, zróżnicowane profesje.
Jest muzykiem pianistą, podróżnikiem, pisarzem, dziennikarzem, fotografem,
żeglarzem, nurkiem oraz pilotem samolotowym.

Podróżował jak sam powiada – od zawsze. Ostatnimi czasy jednak zafascynowała
go Syberia, jej tajemniczość, a zarazem piękność, do dziś wspomina otwartość i
gościnność zamieszkujących ją ludzi.

Wszystkie wyprawy Romka Koperskiego mają wspólną cechę - są podróżami
niekonwencjonalnymi, wyprawami w nieznane. Niekonwencjonalność ta wyraża
się w braku wystarczającej ilości pieniędzy, braku odpowiedniego ubioru i
specjalistycznego sprzętu, zapasu żywności, braku łączności oraz elektronicznych
urządzeń nawigacyjnych - wszak Koperski jako lotnik nieźle zna się na tradycyjnej
nawigacji.

Do ostatnich dużych osiągnięć podróżniczych Koperskiego zaliczyć można pierwszą
w historii udaną ekspedycję samochodową na trasie Europa – Ameryka Północna,
konkretnie z Zurychu w Szwajcarii do Nowego Jorku. Trasa tej pionierskiej
ekspedycji wiodła przez bezkresne, bezludne obszary Syberii, Alaskę, Kanadę i
prawie całe terytorium USA. Kiedy na granicy rosyjskiej Romuald Koperski mówił
żołnierzom, że jedzie do Nowego Jorku, ci śmiali się, że ma dobra poczucie
humoru, ale słabo zna geografię, bowiem jak zapewniali Nowy Jork nie leży w Rosji...
Z tej niesamowitej podróży powstała książka pt. „Pojedynek z Syberią", która jest
przede wszystkim relacją z najtrudniejszego etapu, biegnącego przez tereny byłego
Związku Radzieckiego. Relacją, jak powiadają krytycy, opowiedzianą bardziej niż
opisaną. Nie brakuje w książce opisów niesamowitych przygód, które musiały
przytrafić się w kraju niedającym szans przetrwania przeciętnemu turyście.
Dodać należy, że tej wyprawy dookoła świata nikt nie sponsorował
- samochód
jakim Koperski odbył tą podróż został złożony z części pozyskanych na złomowisku...

Kolejną nie mniej szaloną wyprawą Romualda Koperskiego było przemierzenie całej
Syberii zwykłym gumowym pontonem. Był to samotny spływ największą
wschodnio-syberyjską rzeką Leną od jej źródeł w Górach Bajkalskich do ujścia w
Morzu Łaptiewów
- 4.500 km żeglugi. Nie była to podróż łatwa, bowiem Romek
Koperski podróżował bez pieniędzy, zapasu żywności, bez broni i odpowiedniego
sprzętu.

Cztery tysiące kilometrów pustkowia to albo bardzo mało, albo bardzo dużo.
Zależy jak na to patrzeć. Jeśli kończysz podróż, to bardzo dużo, jeśli jednak do
celu podróży zostało tobie ponad osiem tysięcy kilometrów, to te cztery, które
przebyłeś są jeszcze niczym. To dopiero uwertura przed właściwym, długim
spektaklem... Bowiem nie koniec jeszcze drogi długiej, samotnej, głodnej i
przeraźliwie zimnej – drogi, gdzie wszystko może się zdarzyć. Gumowy ponton,
którym Koperski przemierzał Syberię na pierwszy rzut oka nie gwarantował udanej
wyprawy
- seryjna produkcja, tylko 2 metry długości. Jednak ani razu nie zawiódł,
choć w górnym biegu rzeki nie raz dnem szorował po kamieniach.

Za tą ostatnią podróż, została Koperskiemu przyznana prestiżowa nagroda
„KOLOSA" oraz tytuł Podróżnika Roku 99`.

Owocem wypraw Romualda Koperskiego są opracowania książkowe i albumowe:

„Pojedynek z Syberią" (1996 r.),

„Przez Syberię na gapę" (2001 r.),

ze zdjęć wykonanych podczas tych podróży powstał album fotograficzny na
płycie CD-ROM pt. „1001 Obrazów Syberii" (1999 r.)

Kilkanaście fotografii z rosyjskich zbiorów autora wzbogaciło polską edycję
encyklopedii Britannica oraz podręczniki do nauki geografii.

Nie każdy jednak postrzega Syberię tak jak Koperski. Dlatego zrodził się pomysł
zorganizowania wystawy fotograficznej, pt. „To jest Syberia" która ma na celu
przybliżenie rzeczywistości zza Uralu w innym niż dotąd świetle.

Wystawa będzie wystawiana we wszystkich większych miastach Polski.

Aby zrozumieć istotę takich podróży warto w tym momencie przeczytać pierwsze zdania jego kolejnej
książki pt.
„Przez Syberię na gapę”

„Bez wątpienia każda podróż oznacza pewną filozofię życia, jest jakby soczewką w której
ogniskują się nasze marzenia, potrzeby, niepokoje.

Podróż wyostrza spojrzenie, zwiększa dystans do problemów. To potrzeba konfrontacji z
inną rzeczywistością, spotkania z innymi ludźmi. Wszystko jednak rozpoczyna się od marzeń,
a te są przywilejem samotników.

Powszechnie jest wiadomo, że wspólną cechą większości podróżników, alpinistów, grotołazów
oraz innych osób w zaawansowanym stadium idiotyzmu, jest fakt nie posiadania dostatecznej
ilości pieniędzy, które umożliwiłyby im realizację swoich planów.

Ostatecznie jednak nie ma to większego znaczenia, ponieważ osobowość tych ludzi oraz
prześladujący ich demon włóczęgi sprawia, że wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi i tak
wyruszają w nieznane, nie dopuszczając przy tym myśli o niepowodzeniu swojej wyprawy.

Instynkt wędrowania jest silniejszy od nich samych i choć skazują się na ryzyko utraty życia,
walkę z samotnością, nierzadko zimno i głód, to robią to poniekąd na własne życzenie i chyba
w tym tkwi ich ogromna siła.

Człowiek nie jest w stanie prawie nic zrobić, gdy się coś takiego przeżywa. Zresztą nie jest to
konieczne; rozwaga spowodowałaby tylko zamieszanie. Sprawy toczą się same. Wszystko, co
trzeba zrobić, ogranicza się do tego, by być gotowym do wyruszenia, gdy niewidzialna dłoń trąci
cię lekko w plecy. Jeśli się temu poddasz i nie stawiasz pytań
- jesteś bezpieczny - to nie mityczne
bzdury.

Później dniami, tygodniami, a nawet miesiącami człowiek się męczy, brnie niestrudzenie do
przodu. Potem dochodzi do celu, jest miasto, albo wieś, znów są ludzie, a z nimi wszystko
czego człowiek pragnął. Po chwili okazuje się to wszystko śmieszne, okazuje się, że bez tego
można żyć doskonale. A potem znów idzie do przodu...

Eskapady takie są w pewnym sensie również ratunkiem dla ludzi, dostatecznie już zniechęconych
do życia, sięgających po alkohol, papierosy, tabletki, pieniądze czy religie, pozwalają bowiem
zagłuszyć dręczące poczucie beznadziejności istnienia. Podróże są porównywalne do działania
narkotyku, aczkolwiek pozbawione jakichkolwiek niepożądanych skutków ubocznych. Chronią
więc wiele osób przed obłędem i zaoszczędzają tym samym światu wiele niepotrzebnych zmartwień”.