Pomysl byl Staszka, ale nie tylko. Bylismy juz w 1976 roku na Sycyli w kwietniu. Pamietalem ze kwitnie tam wtedy wszystko! Ale najciekawsze bylo to, ze pomarancze kwitly na jednych galazkach a na innych byly dojrzale owoce. Marzylo nam sie z Danusia powtorzenie tego przezycia. Udalo sie i to we wspanialym gronie przyjaciol.

Po pierwszych niepowodzeniach rezerwacji lotow przyszly same dobre wiadomosci. Cala szostka z Katowic wybrala lot z Krakow - Rzym - Catania, a my Düsseldorf - Milano - Catania. Tam czekal na nas 9 osobowy busik Mercedesa. Spotkanie nastapilo w hotelu w Azi Trezza 6 km od Catanii.

Przed calym projektem nawiazalem kontakt z Sycylijska Polonia, a jakze jest takowa i liczy prawdopodobnie okolo 800 osob. Grzegorz z Catanii pomogl nam w rezerwacji hoteli ale rowniez i Rita jego zona (przeurocza wloszka mowiaca perfekt po polsku) oprowadzili nas po tym uroczym miescie. Konkurowali uroczo i przescigiwali sie w opowiesciach o swoim miescie, historii i ciekawostkach. W Messynie w koncu nie bylismy a Jadwiga z Palermo nie miala czasu ze wzgledu na prace zawodowa.

Wszystko jednak udalo sie znakomicie i przezylismy tydzien w ziemskim raju, w miejscu gdzie jak pisze przewodnik (polskojezyczny zreszta za jedyne 9 € - cudne wydanie) Pan Bog ucalowal ziemie po jej stworzeniu i tam powstala Sycylia. To rzeczywiscie chyba prawda! Codziennie najwiekszym zaskoczeniem wszystkich uczestnikow byla niesamowita zmiennosc krajobrazow. Jak w kalejdoskopie morze, gory, niedostepne skaly, zielone zbocza, gaje pomaranczowe, uprawne pola, duze miasta, male cukierkowe miasteczka. I ci wspaniali ludzie! W codziennej krzataninie rozpoczynajacej sie okolo 9 rano do poznych godzin nocnych, weseli, spiewajacy, pogodni, kochani. Na ulicy na pierwszy rzut oka haos, zadnych obowiazujacych znakow drogowych, zadnych przestrzeganych zasad. A jednak wszystko plynie ulicami z pewna predkoscia ktorej napewno nie daloby sie zwiekszyc zadnymi twardymi przepisami. To bylo wspaniale. Prowadzac samochod stwierdzilem nagle ze wszystko funkcjonuje trzeba tylko zapomniec o systemie zachodnio-niemieckich twardych zasad a wszystko jest OK! Waskie uliczki, czasem po 2 cm do brzegu obu lusterek! Uczynnosc przechodniow rozbrajala nas do lez. Nie zdarzylo nam sie aby ktos nie pomogl trafic w pytane miejsce! To ze informujacy nas blokowal glowna ulice, nikomu nie przeszkadzalo, pomagali sami jak nas doprowadzic do celu! Byli tak kochani ze sympatia nasza juz po kilku godzinach byla najwyzsza jaka mogli sobie zaskarbic!

Kuchnia znana, z owocami morza, pasta, pizza, salata i winem. I ta wspaniala piekielnie mocna kawa (Espressolungo to bylo marzenie kazdego z nas) i wino bianco i rosso i aqua minerale naturale. Tak to byl wspanialy udany urlop, ktory w kilka dni zaburzyl nasza swiadomosc prawie do utraty przytomnosci! Zabytki ktore tu sie oglada doprowadzaja do utraty zmyslow, byl z nami architekt ktory padal pod wrazeniem Monreale, Syrakuz, Taorminy, Enny, budowli greckich i rzymskich ktorych potega i wielkosc na dzisiejsze czasy sa niewyobrazalne a co dopiero 500 lat przed Chrystusem. 

Wszyscy wracalismy zadowoleni do granic. Nie bylo wlasciwie niczego co mozna by bylo poprawiac.
To byl wspanialy urlop, krotki ale intensywny, pelen wrazen i przyjazni, slonca i wina, staroci i nowoczesnych super autostrad. Marzy nam sie to jeszcze powtorzyc!

POLECAMY SYCYLIE  - miejsce gdzie pan Bog ucalowal ziemie!

zbyszek, dana, basia, grzegorz, halina, staszek, marietta i krystian

PS

Spotkanie z kazia i mietkiem w Taorminie to oddzielny rozdzial, ale te wrazenia zostawiamy sobie dla siebie samych!

Zdjecia z wyprawy 

Zugriffszähler od 22.04.2002