Szostakowski

Józef Szostakowski
Litwa

Prasa polska za wschodnią granicą Macierzy:

historia, teraźniejszość, perspektywy

Niełatwo jest ocenić obecny stan polskiej prasy na Wschodzie i prognozować jej rozwój bez przypomnienia chociażby najkrócej dziejów historycznych, które rzutowały i na wydawanie prasy polskiej, i na słowo polskie w ogóle na obszarze za Bugiem.

Dnia 1 września 1939 roku Niemcy hitlerowskie napadły na Polskę, natomiast już 17 września, na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, podpisanego 23 sierpnia 1939 roku pomiędzy III Rzeszą i Związkiem Sowieckim, ten ostatni zajął wschodnie województwa Drugiej Rzeczypospolitej. To spowodowało również zaprzestanie wydawania gazet na tych terenach. Na przykład, ostatnie numery „Robotnika Wileńskiego” i „Expressu Wileńskiego” ukazały się 17 września, natomiast wydania „Słowa” oraz „Kuriera Wileńskiego” po raz ostatni wyszły 18 września. Podobnie zakończyła swój żywot prasa polska na obszarach Drugiej Rzeczypospolitej włączonych do Białorusi i Ukrainy. Nie wdając się w szczegóły, możemy stwierdzić, że tylko w nielicznych wypadkach jej miejsce zajęła prasa sowiecka, ale i ta ukazywała się niedługo. Na Białorusi prasę w języku polskim przestano prawdopodobnie wydawać po wyzwoleniu tej republiki od niemieckiej okupacji w 1944 roku /1/. W Rosji jeszcze podczas wojny w latach 1943-1946 ukazywała się „Wolna Polska”, zaś w latach 1941-1946 „Nowe Widnokręgi” /2/. Na Ukrainie tamtejszy lwowski „Czerwony Sztandar” przestano wydawać w 1950 roku /3/.

Od początku lat pięćdziesiątych polskim centrum prasowym w ówczesnym ZSRR stała się Litwa. W 1953 roku wychodziło tam 26 tytułów o łącznym jednorazowym nakładzie 34 011 egzemplarzy /4/. Były to tytuły wydawane przez partię komunistyczną, z czego tylko „Prawda Wileńska” oraz „Czerwony Sztandar” nie były mutacjami pism litewskojęzycznych czy rosyjskojęzycznych, ale oryginalnymi wydawnictwami w języku polskim. Warto też odnotować, że nawet w pierwszych latach powojennych na Litwie ukazywała się prasa konspiracyjna, istniejącego jeszcze wówczas polskiego ruchu oporu, na przykład dwutygodnik „Niepodległość”, „Wiadomości Polskie”, „Biuletyn Informacyjny”, „Na Zew Ziemi Ojczystej”, „Ojczyzna” , „Kronika Wileńska” i inne. Wszakże prześladowania społeczności polskiej, aresztowania i wywózki, tak zwana „repatriacja” ludności polskiej do PRL, która miała wyraźne znamiona wypędzenia sprawiły, że społeczność naszych Rodaków została kompletnie wypłukana z inteligencji. Wybiegając do przodu powiem, że mimo to były próby reaktywowania niezależnej prasy polskiej. Na przykład, w latach 1970-1974 w Wilnie ukazało się dwanaście numerów podziemnego pisma katolickiego „My Chcemy Boga”. Redagował go i wydawał ówczesny dysydent Jan Gabriel Mincewicz, obecnie poseł na Sejm Republiki Litewskiej /5/.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę liczebność narodów w byłym ZSRR oraz ich status wewnątrz federacyjno-państwowy to otrzymamy bardzo skomplikowany obraz. Niech za podstawę posłużą nam najliczniejsze narody byłego imperium. Stwierdzimy wówczas, że wśród 23 narodów, liczących w ZSRR nie mniej niż milion osób, tylko dwa narody: (ważny jest numer pozycji) Niemcy - na 14 pozycji i Polacy - na 22 pozycji (przed Estończykami, którzy mieli swą republikę) nie posiadali żadnego statusu. Natomiast w kategorii narodów byłego ZSRR, liczących mniej niż milion osób, nie posiadali żadnego statusu wewnątrz federacyjno-państwowego również Koreańczycy, Bułgarzy, Grecy itd. Oczywiście, można byłoby znaleźć na usprawiedliwienie takiego stanu rzeczy dziesiątki przyczyn, nawet dotyczących polityki zagranicznej, w rodzaju: „Nie możemy przecież tworzyć trzeciej Korei, równoległej Polski lub sowieckiej socjalistycznej Grecji”. Wszystkie te argumenty „przeciw” brzmiałyby bardzo przekonująco dla wszystkich, z wyjątkiem przedstawicieli tego narodu, o którym jest mowa /6/. Jedynie Litwa i w mniejszym stopniu Ukraina na tle innych republik byłego ZSRR, gdzie język polski był całkowicie wyrugowany z życia społecznego, stanowiły małe wysepki - wyjątki. Istniały tam w szczątkowej postaci instytucjonalne formy polskiej aktywności oświatowo-kulturalnej: szkoły i teatr amatorski.

Jednakże w drugiej połowie lat osiemdziesiątych w procesie tzw. „pieriestrojki” i wywołanego przez nią odrodzenia narodowego i państwowego republik ZSRR zmieniały się wraz z krajobrazem politycznym wszelkie regulacje prawno-organizacyjne. Deklaracjom suwerenności państwowej towarzyszyły ustawy parlamentów poszczególnych republik rozpadającego się ZSRR o statusie języków i symbolice. Regulacje statusu prawnego języka odegrały kluczową rolę nie tylko w budowaniu zrębów suwerennego państwa, lecz przede wszystkim w odrodzeniu narodowym. Ustawy o statusie języków uchwalono w Estonii w 1987 roku, na Litwie - w 1988, na Łotwie i Ukrainie - w 1989. W rok później podobny dokument podjęła Białoruś. Języki republik stawały się językami oficjalnymi organów władzy, administracji, urzędów. Budziło to u ludzi świadomość narodową, historyczną i kulturową oraz nowe inicjatywy - w tym dziennikarskie. Pojawiły się nowe regulacje dotyczące również środków masowego przekazu /7/.

Dnia 11 marca 1990 roku parlament Republiki Litewskiej przyjął Akt o restytucji niepodległości Państwa Litewskiego, nieco wcześniejsza natomiast litewska ustawa o środkach masowego przekazu zezwoliła na zakładanie wydawnictw periodycznych organizacjom rządowym, partiom politycznym i ruchom społecznym, związkom twórczym, towarzystwom naukowym, organizacjom religijnym, spółdzielczym oraz obywatelom Litwy. Ustawa głosiła, że środki masowego przekazu działają nieskrępowanie i są wolne od cenzury. Podobne ustawy podjęły parlamenty również innych republik.

Od dnia 9 lutego 1990 roku wileński dziennik „Czerwony Sztandar”, który jeszcze wcześniej pozbył się kurateli partyjnej i stał się gazetą rzeczywiście z ducha polską, zaczął ukazywać się pod swojską nazwą „Kurier Wileński”. Nieco wcześniej, 5 maja 1988 roku, na fali ogólnych przemian zostało powołane do życia Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Polaków na Litwie, przekształcone później w Związek Polaków. 22 października 1989 roku ukazał się pierwszy numer organu prasowego Związku „Nasza Gazeta”. 24 grudnia tego samego roku w Wilnie wyszedł dwutygodnik społeczno-kulturalny „Znad Wilii” (obecnie kwartalnik, w ub. r. wychodził w postaci numerów połączonych jako półrocznik). W styczniu 1991 roku ukazał się dwutygodnik „Magazyn Wileński” (obecnie miesięcznik). Interesujące, że gdy nie było prasy w języku polskim w innych republikach, w początkowym okresie wileńska prasa drogą prenumeraty była kolportowana na terenie całego ówczesnego ZSRR, przeważnie na Białorusi, Ukrainie i w Rosji. Jej zasięg oddziaływania zmniejszył się w związku z rozpadem ZSRR, a także dlatego, że na Białorusi zaczął ukazywać się „Głos znad Niemna”, natomiast na Ukrainie - „Gazeta Lwowska”. Nawiasem mówiąc, pierwszy numer pisma Polaków mieszkających na Białorusi „Głos znad Niemna”, redagowanego przez Eugeniusza Skrobockiego, został przygotowany i wydany w grudniu 1989 roku na bazie poligraficznej w Wilnie przy pomocy dziennikarzy ówczesnego polskojęzycznego „Czerwonego Sztandaru”. Numer ten w nakładzie 8 tys. egzemplarzy dostarczono do Grodna. Natomiast funkcje redaktora naczelnego powstającej „Gazety Lwowskiej” objęła doświadczona wileńska dziennikarka Bożena Rafalska, która z Wilna powróciła do rodzinnego Lwowa. „Gazeta Lwowska” zaczęła wychodzić 24 grudnia 1990 roku.

W roku 1990 łączny jednorazowy nakład ukazujących się na Litwie siedmiu gazet wyniósł 72 457 egzemplarzy, zaś dwóch dwutygodników - średnio 35 907 egzemplarzy /8/. Kolejne lata odznaczały się dalszą transformacją prasy w krajach na Wschodzie, powstawaniem nowych tytułów, przy czym ich charakter i treść wynikała z liczebności oraz potrzeb skupisk Polaków w różnych państwach. Działo się tak zarówno tam, gdzie nasi rodacy mieszkają od wielu stuleci i są autochtonami, jak na Litwie, Łotwie, Białorusi, Ukrainie, jak również tam, gdzie trafili z przyczyn historycznych czy losowych, np. w Rosji czy Gruzji.

Jak podaje Podręczny spis gazet polskich wydawanych na Wschodzie w latach 1989-2000 /9/, w krajach, które niegdyś były inkorporowane w skład ZSRR: w Estonii, na Łotwie, Litwie, Białorusi, Ukrainie, w Rosji, Gruzji, Mołdowie w rzeczonych latach wychodziły 43 tytuły periodyków. Wyjątek prawdopodobnie stanowi Kazachstan. Choć mieszka tam około 60 tysięcy Polaków i ok. 14 % uważa język polski za ojczysty /10/, nie posiadamy informacji, czy ukazuje się tam prasa w języku polskim.

Należy zauważyć, że pod względem częstotliwości ukazywania się prasę polską za wschodnią granicą Macierzy cechuje duża różnorodność. Na przykład, na Litwie Polacy posiadają ogólnoinformacyjny dziennik „Kurier Wileński”, ukazujący się w nakładzie 2,5 tys. egzemplarzy. Związki Polaków na Litwie i Białorusi mają swoje tygodniki. Są to: „Nasza Gazeta” i „Głos znad Niemna”. Nadto w Wilnie ukazuje się w języku polskim i litewskim tygodnik „Przyjaźń” („Draugyste”) - jako periodyk regionalny przeznaczony dla czytelników Wileńszczyzny. Polacy Ukrainy mają pisma dwutygodniowe: „Gazetę Lwowską” i „Dziennik Kijowski”, natomiast na Litwie w cyklu dwutygodniowym ukazuje się gazeta katolicka „Spotkania”. Miesięczniki posiadają Polacy na Litwie - „Magazyn Wileński”, na Łotwie - „Łatgalia”, w Estonii - „Nasza Polonia”, w Rosji - „Głos znad Pregoły” w Kaliningradzie, „Angelus” w Permie, „Gazeta Petersburska” w Sankt Petersburgu. Na Białorusi miesięcznikiem jest „List do Ciebie” wydawany w Słonimiu, na Ukrainie - „Słowo Polskie”, ukazujące się w Żytomierzu. Nadto Polacy mają dwumiesięczniki: na Białorusi wychodzi „Ziemia Lidzka” i „Słowo Polskie z Baranowicz”, na Ukrainie - „Wołanie z Wołynia” w mieście Ostróg i „Mozaika Berdyczowska”. Kwartalniki ukazują się na Białurusi - „Magazyn Polski” w Grodnie, na Ukrainie - „Radość Wiary” w Drohobyczu i „Krynica” w Kijowie, w Gruzji - „Kaukaska Polonia” w Tbilisi, na Litwie - „Znad Wilii” w Wilnie. Do wyżej wymienionych periodyków należałoby dodać następujące tytuły: „Echo Rygi” (Łotwa), „Słowo Ojczyste” i „Słowo Życia” (Białoruś), „Biuletyn Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie”, „Głos Nauczyciela”, „Głos Podola”, „Harcerz Kresów”, „Polacy Donbasu”, „Polacy Charkowa”, „Zamkowa Góra” (Ukraina), „Szkółka Niedzielna”, „Dom Polski”, „Nasz Kraj”, „Pierwsze Kroki”, „Rodacy” (Rosja), „Gazeta Wileńska” (Litwa) /11/.

Do wyżej wymienionych tytułów, których w rzeczywistości może być jeszcze więcej, albo też niektóre mogły przestać wychodzić, z wileńskiego doświadczenia dodam trzy pisma o charakterze naukowym. Pierwsze to wydawnictwo ciągłe „Studium Vilnense” - prace Instytucji Wyższej Użyteczności Publicznej Universitas Studiorum Polona Vilnensis oraz Stowarzyszenia Naukowców Polaków Litwy. Drugie pismo to kwartalnik „W Kręgu Kultury”, trzecie - „Ateneum Wileńskie” - oba wydawane przez Fundację Kultury Polskiej na Litwie im. Józefa Montwiłła. W Wilnie wychodzi także, co prawda nieregularnie, „Włóczęga” - pisemko Klubu Włóczęgów Wileńskich.

Obecny kształt prasy polskiej na Wschodzie jest podyktowany potrzebami konkretnych skupisk naszych Rodaków, ich stanem posiadania, a wreszcie - znajomością języka polskiego, która to znajomość jest ważnym, choć nie decydującym kryterium przynależności jednostki do narodu. Chodzi o to, że obecna sytuacja językowa polskich mniejszości w krajach za Bugiem jest wynikiem represyjnej, dyskryminacyjnej i rusyfikacyjnej polityki narodowościowej prowadzonej wobec Polaków w ciągu ostatniego półwiecza. Przejawiła się ona szczególnie w likwidacji po drugiej wojnie światowej wszędzie - poza Republiką Litewską - szkolnictwa polskiego i wszelkich instytucji polskich Oto dane z roku 1989, gdy przeprowadzono ostatni spis ludności w byłym ZSRR. W tym roku na Litwie mieszkało 257 994 tys. Polaków, 85 % uważało język polski za ojczysty. Według wspomnianego spisu, na Łotwie zamieszkiwało 62 416 naszych Rodaków i mową swoich przodków posługiwało się 27,3 %. Z kolei z 417 720 Polaków zamieszkałych na Białorusi tylko 13,3 % uważało język polski jako ojczysty. Z ogólnej liczby 219 179 naszych rodaków na Ukrainie tylko 12,5 % uważało język polski za domowy /12/. Bardzo często naszym Rodakom język ojczysty zamieniał język rosyjski - jako ogólnopaństwowy w byłym ZSRR.

Realna sytuacja językowa w poszczególnych krajach, stan posiadania społeczności polskich, jej potrzeby, możliwości finansowe - one to dyktują model prasy polskiej i polonijnej poza granicami Macierzy. Mówiąc o prasie polskiej na Litwie, liczącej 3,7 mln mieszkańców, warto podkreślić, że zarówno Polaków jak i Rosjan, którzy są w sytuacji mniejszości narodowych, jest po 7 % ogółu obywateli. Ukazujące się pisma w języku rosyjskim, a jest ich w roku bieżącym ponad trzydzieści tytułów, można podzielić na dwie kategorie. Do pierwszej należą oryginalne wydawnictwa dla szerokiego grona czytelników, np. „Echo Litwy”, „Obzor”, „Litowskij Kurier”. Do drugiej należałoby zaliczyć periodyki ogólnolitewskie, stanowiące tłumaczenia najpopularniejszych periodyków litewskich. Są to „Lietuvos rytas” i „Respublika”. Pierwsza grupa pism rosyjskojęzycznych porusza przeważnie dwa tematy: problemy rosyjskojęzycznej społeczności Litwy, życie Rosji oraz problemy Litwy jako kraju. Druga - interesująco informuje o sprawach litewskich i światowych. Czytelnik rosyjskojęzyczny ma więc dość szeroką panoramę wydarzeń na Litwie (również społeczności rosyjskojęzycznej), w Rosji i za granicą /13/.

Z przyczyn obiektywnych (język rosyjski przez półwiecze w krajach byłego ZSRR był na równi z językiem danej republiki językiem państwowym, przez cały czas wydawano tam bogatą prasę rosyjskojęzyczną) inny model ma prasa polska na Litwie. Inny jest również status społeczny i majątkowy jej czytelników. Dlatego Polak na Litwie najczęściej kupuje jedną gazetę codzienną lub tygodnik i chciałby przeczytać „o wszystkim”. Niestety, gazeta codzienna zaniechała przedruków najciekawszych artykułów z prasy litewskojęzycznej. Tygodnik ZPL, o który od miesięcy trwa batalia do którego Związku powinien należeć, najczęściej informuje o wszystkim, tylko nie o Związku Polaków i jego problemach. Zdecydowanie brakuje interesujących artykułów z Macierzy. Śmiem twierdzić, że brakuje źródeł materiału. Żadne pismo polskie na Litwie nie zatroszczyło się o to, by posiadać własnego korespondenta w Rzeczypospolitej Polskiej. Stąd - nieraz przypadkowość publikacji, skąpość gatunków gazetowych, np. prawie nie spotyka się artykułów redakcyjnych, publicystyki, felietonów, brakuje reportaży, informacji skomentowanej. Proporcjonalnie górują materiały agencyjne lub z internetu, nie praktykuje się ciekawszych przedruków również z prasy polskiej i polonijnej.

Co więcej, odnosi się wrażenie, że w ogóle Polacy i polska prasa na Wschodzie znajdują się w niebezpiecznej izolacji językowej. Na przykład na Litwie (sądzę, że również i w innych państwach na Wschodzie) nie sposób zaprenumerować na poczcie ani jednego tytułu prasowego wydawanego w Polsce. Dzieje się tak podobno dlatego, że odpowiednie resorty dwóch krajów nie mają podpisanego porozumienia w tej sprawie. Tymczasem w 2001 roku w republice można zaprenumerować 124 tytuły gazet i czasopism z Rosji oraz 45 tytułów gazet i czasopism z Białorusi /14/. Również jeżeli chodzi o prasę polską wychodzącą na Litwie, to z reguły jest ona staraniem samych redakcji wysyłana prenumeratorom indywidualnym do Polski i innych krajów. Liczba wysyłanych numerów wszystkich tytułów nie przekracza kilkuset egzemplarzy. Jedynie w niektórych kioskach w Macierzy, na przykład w siedzibie „Wspólnoty Polskiej” w Warszawie i w nielicznych Domach Książki można kupić, na przykład, „Magazyn Wileński” i inne pisma wydawane na Wschodzie.

Jest rzeczą oczywistą, że polska prasa na Wschodzie stanowi ogromną wartość dla kultury polskiej, jak i dla kultury krajów, w których jest wydawana. W redakcjach albo wokół nich grupuje się dynamiczne środowisko naszych Rodaków, zainteresowane w zachowaniu własnej tożsamości narodowej, kultury, języka. Dziennikarze polskich gazet poprzez twórczą aktywność wpisują się do elit społeczności, w których żyją, pracują na rzecz społeczeństwa obywatelskiego w tych krajach /15/.

Ważne jest mądre gospodarowanie potencjałem intelektualnym dziennikarzy. Niestety, nie zawsze tak się dzieje. W warunkach demokracji i wolnego rynku każdy może założyć własną gazetę. Choć Polacy na Litwie uważali, iż nie stać tej społeczności na posiadanie dwóch tygodników, 11 listopada 1994 roku ukazał się w Wilnie jeszcze jeden tygodnik - „Słowo Wileńskie”. Nie bacząc na to, że pismo wyraźnie miało kierunek ekonomiczny, a i robili go młodzi dziennikarze, w niecałe dwa lata od założenia przestało wychodzić. A oto inny przykład. W grudniu 1999 roku zaczęto wydawać inny polski dziennik - „Gazetę Wileńską”. W warunkach ograniczonego rynku czytelniczego pismo konkurencyjne wobec „Kuriera Wileńskiego”. Zresztą, robili to pismo tym razem dziennikarze, którzy odeszli z „Kuriera”. „Gazeta Wileńska” przestała być wydawana po niecałych czterech miesiącach ukazywania się, a wielu jej dziennikarzy pozostało bez pracy.

Częstotliwość ukazywania się i charakter prasy wydawanej na Wschodzie powinny odpowiadać potrzebom społeczności. Na przykład Litwa jest jedynym krajem, który od 48 lat ma dziennik w języku polskim. Przez  wiele lat spełniał on rolę pisma ogólnoinformacyjnego, a jednocześnie rolę pisma specjalistycznego w wielu dziedzinach i dla wszystkich grup wiekowych czytelników. Nie bacząc na powstanie innych tytułów, funkcję tę spełnia i obecnie. „Kurier Wileński” posiada szereg kolumn. Oto niektóre: „Pocopotek” dla uczniów klas młodszych, „Wileńska gazeta harcerska”, „Na luzie” - o treści rozrywkowej, „Rodzina. Oświata. Wychowanie”, „Być kobietą”, „Motoryzacja”, „Kolumna kombatancka”. Dziennikarze próbują pisać dla różnych grup społecznych. Dla działkowiczów przeznaczona jest kolumna „W sadzie i ogrodzie”, dla kierowców - wspomniana już „Motoryzacja”, dla nauczycieli - „Wieści z „Macierzy Szkolnej”.

Sądzę, że większość pism polskich za Bugiem oprócz tematyki społeczności polskich zmuszona jest poruszać tematy ogólnokrajowe, czy też ważkie problemy charakterystyczne dla społeczności danego kraju. Na przykład takim tematem dla wydawanej po polsku prasy litewskiej, białoruskiej i ukraińskiej jest szkolnictwo, bowiem tylko w tych krajach są szkoły polskojęzyczne. Na Litwie obecnie naukę w języku polskim w około stu dwudziestu szkołach pobiera 21 tys. chłopców i dziewcząt /16/, na Białorusi - ponad 700 osób. Poza tym nauka języka polskiego w różnych formach odbywa się tam w ponad 300 szkołach ogólnokształcących /17/. Istnieje polskie szkolnictwo, chociaż i w szczątkowej postaci, również na Ukrainie, przeważnie we Lwowie. Poza tym w krajach ościennych szeroko stosowana jest nauka języka w szkółkach niedzielnych. Dlatego „Macierz Szkolna” na Białorusi wydaje miesięcznik „Słowo Ojczyste”, natomiast Zjednoczenie Nauczycieli Polskich na Ukrainie - miesięcznik „Głos Nauczyciela”. Jednocześnie należy skonstatować, że mimo upływu dziesięciu lat, w żadnym z krajów, o których mowa, nie pojawiły się polskojęzyczne pisemka z prawdziwego zdarzenia dla dzieci i młodzieży, akcentujące jej problemy, promujące jej twórczość.

Pisma na Wschodzie często wychodzą w dwóch językach: po polsku i w języku państwowym danego kraju. Na przykład „Głos znad Niemna” zamieszcza program TV białoruskiej i rosyjskiej w języku rosyjskim. Istnieje opinia, że mimo szczupłości powierzchni gazetowej, polskie pisma wychodzące na Wschodzie dla środowisk wielojęzycznych i wielokulturowych powinny częściej stosować dwujęzyczność. W ten sposób stawałyby się bardziej atrakcyjne dla szerszego grona czytelników, w tym dla Rodaków nie mówiących po polsku, ale interesujących się kulturą kraju swych przodków. Zresztą, widocznie należałoby częściej stosować także sytuację odwrotną: w warunkach niemożliwości istnienia pisma polskojęzycznego praktykować polskojęzyczne dodatki do istniejących już periodyków. W ten sposób ukazuje się polski „Dziennik Kijowski” - jako suplement gazety „Hołos Ukrainy” lub „Polacy Donbasu” - jako dodatek obwodowej gazety ukraińskiej „Doneczczyna”. W ten sposób Polacy uzyskują możność posiadania prasy w swoim języku, natomiast Ukraińcy - z polskiego dodatku mogą bliżej poznać swych współobywateli, ich problemy i język polski.

W obecnym świecie komputerów, interneru i łatwo dostępnych technik drukarskich wydawanie gazety nie jest sprawą skomplikowaną. O wiele trudniej jest osiągnąć, żeby pismo cieszyło się popularnością i było chętnie czytane. A kto czyta  prasę polskojęzyczną i dlaczego? Albo też: kto tej prasy nie czyta i również - dlaczego? W połowie lat dziewięćdziesiątych „Głos znad Niemna” rozpisał ankietę dotyczącą tematyki pisma. Nadeszło na nią około stu odpowiedzi, niektóre bardzo obszerne, z  czterdziestu rejonów Białorusi. Na tej podstawie dziennikarze wysnuli wniosek, że średni wiek czytelników wynosił 65 lat; respondenci najczęściej prosili o zamieszczanie materiałów na tematy historyczne, o represjach stalinowskich, o Armii Krajowej, sławnych Polakach, ofiarnych księżach i w ogóle na tematy religii, która przez pół wieku była okrutnie prześladowana.

W istocie, odrodzenie narodowe i duchowe w krajach byłego ZSRR otworzyło drogę również ku odrodzeniu wiary. Warto przypomnieć, że w końcu lat osiemdziesiątych na Białorusi i Ukrainie Zachodniej pozostawało już tylko niewiele ponad 100 parafii rzymskokatolickich obrządku łacińskiego. Przez cały okres powojenny jedną z form obrony odrębności duchowej i narodowej naszych Rodaków było dążenie do używania w kościołach języka polskiego. Bardzo charakterystyczną formą obrony owej odrębności wobec niemożliwości druku tekstów religijnych w tamtych krajach było ręczne przepisywanie modlitewników w języku polskim, lecz alfabetem rosyjskim. Obecnie sytuacja uległa wielkim zmianom: włączając kraje bałtyckie, Białoruś (390 parafii), Ukrainę (700 parafii), Federację Rosyjską i Kazachstan, Polacy należą do około 1 200 parafii katolickich obrządku łacińskiego na terenach byłego ZSRR. Nabożeństwa w nich odbywają się w językach polskim, rosyjskim, białoruskim i ukraińskim, również ze względu na bardzo nagminną nieznajomość przez młodzież i dzieci języka polskiego, a także ze względu na mieszany etnicznie skład parafii /18/.

W nowych warunkach społeczno-politycznych i państwowych, w palecie pism polskich na Wschodzie pojawił się zupełnie nieznany po wojnie na tych terenach rodzaj prasy - katolicka. W 1992 roku w Wilnie zaczął wychodzić dwutygodnik „Spotkania” - gazetka Rzymskokatolickiej Parafii Św. Ducha. O popularności pisma świadczy fakt, że obecnie nakład „Spotkań” wynosi tyle samo, ile nakład codziennej ogólnoinformacyjnej gazety wydawanej dla litewskich Polaków. Gazetka parafialna jest rozpowszechniana na terenie parafii w Wilnie i na Wileńszczyźnie; można ją również zaprenumerować na poczcie na terenie całej Litwy /19/. Jednakże szczególnie interesująca sytuacja istnieje na Białorusi, gdzie język polski przetrwał tylko w domu i w kościele. Nowa sytuacja sprawiła, że w kościołach tego państwa nabożeństwa odbywają się w trzech językach: po polsku, białorusku oraz rosyjsku. Również dwutygodnik diecezji grodzieńskiej „Słowo Życia” wydawany jest w dwóch językach: po polsku (8 tys. egz.) oraz po białorusku (4 tys. egz.). W Baranowiczach dla wiernych diecezji pińskiej, w Mińsku ukazują się pisma katolickie w trzech językach: po polsku, białorusku i rosyjsku, wychodzące jako mutacje. Podobna sytuacja dwujęzyczności cechuje czasami również prasę katolicką wydawaną na Ukrainie. Na przykład, pismo archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego „Radość Wiary” zamieszcza teksty po polsku i po ukraińsku. Nie podejmuję się oceny tego stanu rzeczy, polegając na rozeznaniu sytuacji przez wydawców. Nawiasem mówiąc, również świecka prasa polska na Białorusi stosuje ten chwyt w swej praktyce, zamieszczając obok tekstów polskich teksty w innych językach używanych na tym terenie. Wspomniałem już o praktyce stosowanej w „Głosie znad Niemna”, gdy chodzi o programy telewizyjne. Również wydawany w Grodnie kwartalnik naukowo-społeczno-kulturalny „Magazyn Polski”, w którym dominuje tematyka historyczna, a który akcentuje wkład Polaków w rozwój cywilizacyjny ziem położonych między Niemnem, Dźwiną, Dnieprem i Prypecią, listy do redakcji zamieszcza się w języku oryginału, jak również przynajmniej po jednym artykule w języku rosyjskim i białoruskim. To, zdaniem wydawców, wynika z motywacji praktycznej i politycznej, zachęca bowiem ludzi do sięgania po polską prasę, uczenia się języka swych przodków, poznawania w ogóle kultury polskiej i kraju nad Wisłą /20/.

Inna sprawa dotyczy finansowania pism za pomocą wsparcia z Macierzy w postaci programu pomocy prasie polskiej, finansowanego przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej. Obecnie prawie wszystkie pisma na Wschodzie otrzymują dotacje. Takie bardzo życzliwe, lecz trochę „mechaniczne” traktowanie sprawia, że wydawcy, a nieraz i redaktorzy naczelni w jednej osobie pism polskich, do minimum redukują skład redakcji. Często nie mając wykształcenia dziennikarskiego, wypełniają łamy niestrawnymi tekstami, które odstraszają czytelnika od pisma (przypomnijmy, że czytelnik na Wschodzie ma wybór: zna on kilka miejscowych języków i potrafi czytać prasę wydawaną w kilku językach). Dlatego wydaje się celowe, aby szerzej stosować pomoc z Macierzy w postaci finansowania potrzebnych tej społeczności programów, zwiększenia sumy honorariów dla osób piszących spoza redakcji. Przyciągnęłoby to do współpracy nowych autorów, wzbogaciłoby tematykę, chociażby w niewielkim stopniu wsparłoby materialnie słabą jeszcze inteligencję polskiego pochodzenia w tych krajach. Nie mówię już o tym, że nie należy finansować wydawnictw zajmujących się „rozbijacką robotą” w środowiskach polskich, wciągających do swych wewnętrznych rozgrywek Polonię zachodnią, a takie przypadki miały ostatnio miejsce i są li tylko tajemnicą poliszynela. Inny fakt: tylko nieliczne osoby po studiach dziennikarskich w Polsce wróciwszy do kraju zamieszkania znalazły zatrudnienie w polskich mass mediach…

We wszystkich krajach byłego ZSRR (oprócz Litwy) prasa polska liczy niespełna lat dziesięć i w przełożeniu na lata ludzkie jest to wiek dziecięcy. Związki Polaków na Litwie, Białorusi, Estonii, Łotwie, zrzeszenia organizacji polskich na Ukrainie, inne organizacje posiadają własne organy prasowe. Poruszają one polską i polonijną tematykę kulturalną, artystyczną i społeczną, ułatwiają kontakty pomiędzy kulturą polską i kulturą kraju zamieszkania. Prasa sygnalizuje potrzeby naszych Rodaków na Wschodzie, ogłasza akcje społeczne i często je sama realizuje, jak to czyni „Kurier Wileński” w dziedzinie ochrony zabytków. Ukazujące się tam wydawnictwa są doskonałym dokumentem bytności naszych Rodaków w krajach zamieszkania, dokumentują dokonania w dziedzinie kultury, pełnią rolę integracyjną ze społeczeństwami tych krajów i z Macierzą.

Wydawnictwa polskie na Wschodzie dążą do połączenia dwóch funkcji: budzenia świadomości narodowej Rodaków - których za Bugiem mieszka co najmniej 1,5 mln - i kształtowania lojalności wobec kraju zamieszkania. Kształtują one postawy pozwalające na wyzbycie się zaściankowości, zainteresowanie Polską jako krajem o wielkim potencjale ekonomicznym, kulturalnym i naukowym, sprzyjają powstawaniu takiego zjawiska, jak przedsiębiorca polskiego pochodzenia za wschodnią granicą. Realizując hasło: „Jedność w różnorodności” słowo polskie również poza granicami Macierzy buduje Europę Ojczyzn.

 

 

Przypisy

1. Jerzy Myśliński, Prasa w języku polskim na Białorusi Radzieckiej 1921-1941 (Charakterystyka bibliograficzna i przegląd zawartości), „Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego” 1972, t. XI, z. 1, s. 114.

2. Ibidem.

3. Ostatni numer wydawanego we Lwowie „Czerwonego Sztandaru” ukazał się 16 czerwca 1950 r.

4. Józef Szostakowski, Prasa w języku polskim na Litwie w okresie od września 1939 do 1964 roku. Praca doktorska przygotowana na Uniwersytecie Warszawskim pod kierunkiem prof. dr hab. Wojciecha Jerzego Podgórskiego, IINiSB, Warszawa 2000, s. 100.

5. Egzemplarze czasopisma drugiego obiegu „My Chcemy Boga” w posiadaniu autora.

6. Gasan Gusejnow, Denis Dragunskij, Nowyj wzglad na staryje istiny, w: Ożog rodnogo oczaga. Nowyj wzglad na staryje istiny. Swojo i czużoje. Sobiesiednik, red. G. Gusejnowa i G. Dragunskogo, Izdatielstwo „Progress”, Moskwa 1990, s. 16 -17.

7. Alina Słomkowska, Marianna Kozak, Jacek Zieliński, Nowe regulacje prawno-organizacyjne mediów w republikach nadbałtyckich i słowiańskich byłego ZSRR, „Zeszyty Prasoznawcze” R. XXXVII:1994, nr 1 -2, s. 67.

8.„Spaudos metrastis” 1991, nr 1, s. 56, 57,61,65,66, 68,71, 77, 86.

9. Podręczny spis gazet polskich wydawanych na Wschodzie w latach 1989-2000. Zawiera tytuły ukazujące się w Estonii, na Łotwie, Litwie, Białorusi, Ukrainie, w Rosji, Gruzji, Jugosławii, Mołdowie, Rumunii, Czechach i Słowacji, Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie”, Warszawa 2000.

10. Zofia Kurzowa, Język polski w ZSRR, w.: Język polski na świecie, pod red. Władysława Miodunki, Uniwersytet  Jagielloński, PWN, Warszawa-Kraków 1990, s. 128.

11. Szerzej o tym: Podręczny

12. Szerzej o tym: Roman Dzwonkowski SAC, Polacy na dawnych Kresach Wschodnich. Z problematyki narodowościowej i religijnej, Oddział Lubelski Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, Lublin 1994.

13. Nina Mackiewicz, Prasa rosyjskojęzyczna na Litwie. Mass media, „Znad Wili” 1998, nr 9(214) z 1-15 V, s. 4.

14. 2001 metu I pusmecio uzsienio laikrasciu ir żurnalu kainorastis, VI „Lietuvos Pastas”, Vilnius 2001, s. 1-20.

15. Podręczny…, s. 8.

16. Informacja pochodzi od Józefa Kwiatkowskiego, prezesa Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna”, Wilno.

17. Relacja Eugeniusza Skrobockiego, redaktora naczelnego kwartalnika „Magazyn Polski”, Grodno.

18. Szerzej o tym: Roman Dzwonkowski SAC, Polacy w Kościele katolickim w krajach byłego ZSRR, w: Polskie odrodzenie na Wschodzie, red. nauk. Adam Bobryk i Józef  Jaroń, Katedra Filozofii i Socjologii Akademii Podlaskiej w Siedlcach, Siedlce 1999, s. 167-185.

19. „Spotkania”. Gazeta katolicka. Rozprowadzana jest drogą sprzedaży w następujących parafiach: Nowa Wilejka, Szumsk, Turgiele, Mejszagoła, Soleczniki, Landwarów, Gałgi, Mickuny, Niemenczyn, Ejszyszki, Rzesza, Suderwa, Sużany, Butrymańce, Podborze, Rodomino, Ławaryszki, Stare Troki, Rukojnie, Połuknie, Miedniki, Jaszuny, Podbrodzie.

20. Opinia ta została wypowiedziana przez Eugeniusza Skrobockiego, redaktora naczelnego „Głosu znad Niemna”.