wegrzynwywiad.htm

Nasza Polska nr 2 (325) 08.01.2002

„Ten ogień nie może zgasnąć!”

Z ks. ADRZEJEM WĘGRZYNEM, sekretarzem generalnym Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych w Ameryce Łacińskiej (USOPAŁ) rozmawia Piotr Jakucki

 

„Chcemy się zjednoczyć po to, by jak najlepiej bronić interesów Polaków żyjących poza Krajem: ich prawa dostępu do mediów, do zachowania własnej tożsamości narodowej i kulturowej. A te kwestie są przedmiotem ataku ze strony rządu w Warszawie."

- Niedawno odbył się kolejny Zjazd Polonii Świata, w którym udział wziął m.in. nuncjusz, apostolski. Jaki był przebieg obrad i jakie rezolucje wstały tam podjęte? Ten zjazd był o tyle ważny, ze sytuacja Polonii i jej stosunków z Krajem od lat nie może ulec poprawie...

- Niestety nie mogłem w tym Zjeździe uczestniczyć, gdyż odbywał się on tuż przed VII Walnym Zebraniem USOPAŁ w Punta del Este. Wiem jednak, że sporządzony został protokół zamierzeń, z których na pierwszy plan wysuwa się konieczność powołania nowej wspólnej organizacji polonijnej. Głównie tej sprawie poświęcony będzie następny Zjazd Polonii Świata, który odbędzie się najprawdopodobniej na początku kwietnia. Obecnie co prawda istnieje w Kanadzie Rada Polonii Świata, tyle że nie wypełnia ona stawianych przed nią zadań. Dlatego też, chcąc powołać wspólną organizację polonijną, a jednocześnie nie konfliktować środowisk polonijnych, myślimy albo o, przekształceniu organizacyjnym RPŚ, albo o powołaniu zupełnie nowej struktury.

-Jak rozumiem, powołanie takiej nowej organizacji miałoby również zapobiegać próbom rozbijania środowisk polonijnych od środka?

- Tak, jest to główny cel. Chcemy się zjednoczyć po to, by jak najlepiej bronić interesów Polaków żyjących poza Krajem: ich prawa dostępu do mediów, do zachowania własnej tożsamości narodowej i kulturowej. A te kwestie są przedmiotem ataku ze strony rządu w Warszawie.

-A wydawałoby się, że to wiośnie rząd i jego Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy przedstawicielstwa polskie za granicą -ambasady, konsulaty —powinny bronie spraw społeczności polskich żyjących poza Ojczyzną...

-Ale działają zupełnie na odwrót, tak jakby MSZ realizowało specjalny plan rozbijania, skłócenia wewnętrznego poszczególnych organizacji polonijnych, w myśl starej zasady "dziel i rządź". Uważani, że tym razem to się im nie uda.

-Jednym z przykładów takich działań MSZ (wówczas jeszcze za gabinetu premiera Jerzego Buzka) było odwołanie w 2000 r. Jana Kobylańskiego z funkcji Honorowego Konsula RP przez ministra Władysława Bartoszewskiego, pod zarzutem m.in. reprezentowania Unii niezgodnej z Unią rządu w Warszawie, czyli  - inaczej mówiąc - wsparcia przez prezesa Kobylańskiego dla prezesa Edwarda Moskala...

- ...oczywiście. A potem propagowanie fałszywych informacji o nim, o jego przeszłości wojennej. Było to specjalne uderzenie w Polonię, wynikające - moim zdaniem - z ambicji pewnych ludzi w Polsce.

- A może chodzi tu nie tyle o osobiste ambicje urzędników w Warszawie, ile o zaplanowaną i realizowaną i. premedytacją politykę osiadania Polonii, jako siły najbardziej patriotycznej i zwracającej uwagę na wypaczenia sytuacji w Kraju?

- Ten element naturalnie też występuje, gdyż działania te są bardzo zdecydowane, co wskazywałoby na realizację planu destruktywnego wobec Polonii.

- To wiośnie Polonia zazwyczaj pierwsza i najmocniej reaguje na wszelkie przejawy antypolonizmów, takie jak oskarżenia Polaków o antysemityzm, by wymienić tu najnowszy przykład - film "Uprising", w którym ukazano obojętność Polaków wobec walk w warszawskim getcie, czy ostatni skandal związany z bluźnierczym charakterem brukselskie) wystawy "Irreligia". Takiej postawy brakuje zaś przedstawicielstwom dyplomatycznym RP, których zadaniem powinno być m.in. właśnie dbanie o pozytywny obraz kraju.

- Takie fakty, świadczące jednoznacznie o szarganiu tego wszystkiego, co polskie i dla naszej Ojczyzny najważniejsze, a mające miejsce przy milczącej aprobacie władz w Warszawie, są dla nas bardzo bolesne. Skoro jesteśmy przy wystawie Irreligia - przypomnę tylko, że pierwszymi, którzy zareagowali na tę sprawę, byliśmy my w Argentynie; w naszym "Głosie Polskim" ukazał się bardzo ostry protest do władz krajowych, które powinny zareagować w imieniu społeczeństwa, dla obrony wartości polskiej kultury narodowej i wiary chrześcijańskiej, którą wyznaje większość Polaków. Jak wiadomo - nie uczyniły tego.

-Minister kultury w komunistycznym rządzie Leszka Millera, Andrzej Celiński, wręcz, wymówił się tym, że wystawa miała charakter prywatny. To stwierdzenie jednoznacznie chyba potwierdza linię rządu, którą Ksiądz powyżej scharakteryzował?

Oczywiście.

- Wracając do spraw wewnątrzpolonijnych. Mówił Ksiądz o działaniach władz w Warszawie mających na celu skłócenie poszczególnych struktur polonijnych. Czy jednym z elementów tej operacji nie była np. próba odsunięcia od wpływu na życie Polonii północnoamerykańskiej — choć nie tylko tej - prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moskala ?

- Na pewno tak, wiemy bowiem, że przeciwko prezesowi Moskalowi prowadzona jest wciąż akcja dyskredytująca jego osobę. Jedno mogę powiedzieć bardzo wyraźnie: w Ameryce Łacińskiej całkowicie popieramy prezesa Moskala.

-Chlubnym wyjątkiem jeżeli chodzi o stosunek osób i instytucji państwowych odnośnie Polonii jest Wspólnota Polska i jej prezes Andrzej Stelmachowski. Ostatnio jednak pojawiła się w komunistycznym rządzie Millera koncepcja, by całość spraw związanych z Polonią scedować na MSZ. To oznaczałoby maksymalne ograniczenie, jeżeli wręcz nie zlikwidowanie wpływu Stelmachowskiego i Wspólnoty Polskiej na działania pomocowe dla Polaków poza Krajem...

- Pan Andrzej Stelmachowski jest dla nas, dla Polonu, człowiekiem legendą, dzięki któremu Wspólnota Polska dokonała tak wiele dobrego dla Polaków na Obczyźnie

- dla tych na Zachodzie, a szczególnie na Wschodzie, na terenach byłego ZSRR. Uważamy, że jego autorytet i zasługi mogą pomagać w rozwiązywaniu wielu spraw dla Polaków za granicą niekorzystnych.

Faktem jest, że środki finansowe na pomoc Polakom poza granicami zostały znacznie ograniczone. Jeżeli sytuacja dalej będzie rozwijać się w tak niekorzystnym kierunku to rzeczywiście Wspólnota Polska może przestać istnieć, jako że jest dofinansowana przez Senat RP, który naszym zdaniem jest i powinien pozostać tradycyjnym opiekunem Polonii.

Jeżeli chodzi zaś o pomysły przeniesienia całości spraw polonijnych do MSZ, to uważam je za niedopuszczalne, gdyż, po pierwsze - MSZ ze względu na swoją politykę wobec środowisk polonijnych jest powszechnie w nich nielubiane, a po drugie - nie ma ono żadnego planu co do tego, jak te pieniądze zaaplikować, by naprawdę służyły Polakom za granicą.

Do realizacji tego zamysłu Warszawy nie dojdzie, gdyż Polonia do tego nie dopuści.

 

- Kolejna sprawa to uczestnictwo Polonii w życiu gospodarczym i politycznym Polski. Z rozmów, jakie przeprowadziłem z prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwardem Moskalem i prezesem USOPAŁ Janem Kobylańskim, wynika jednoznacznie, że nad Wisłą oferta pomocy rodaków są zza granicy nie jest mile widziana?

- Tak, chociaż takich propozycji pada z naszej strony wiele. Przykładowo — na ostatnim spotkaniu Andrzej Zabłocki, prezes zjednoczenia Polskiego w Chile czy dr Zygmunt Haduch-Suski, prezes Związku Polaków i Przyjaciół Polski z siedzibą w Monterrey mówili o możliwościach inwestowania w Polsce. Na przeszkodzie tego typu inicjatywom stoją jednak: ogromna biurokracja oraz regulacje prawne, które nie pozwalają na pomoc inwestycyjną. Także placówki dyplomatyczne RP nie są przygotowane i nie potrafią udzielić jakiejkolwiek informacji o możliwościach pomocy Polsce. Podsumowując: każdy, kto chce Polsce pomóc, spotyka się z takim murem przeszkód, które mają go zniechęcić do inwestowania w Ojczyźnie. Oczywiście mam tu na myśli niewielkich inwestorów, gdyż Polonia to nie są multimilionerzy.

- Szef Polonii meksykańskiej mówił podczas ostatniego Zjazdu Polonii Świata, że próbowano w Polsce umieścić kapitał, ale napotkano na całkowity mur obojętności i odmowę. Choć przecież każda pomoc byłaby w polskiej sytuacji gospodarczej pomocą znaczącą...

- Tym bardziej smuci nas postawa władz w Warszawie i blokowanie inicjatyw polonijnych. Są to bowiem niezaprzeczalne fakty.

- W Polsce nieprzychylne Polonii kręgi przedstawiają społeczność polską na Obczyźnie jako ludzi w podeszłym wieku, do których w względu na poglądy patriotyczne nie garnie się młode pokolenie polonijne żyjące na Obczyźnie już od urodzin. Takie informacje przykładowo w USA są rozpowszechnianie przez kręgi wrogie prezesowi Moskalowi i nagłaśniane przez liberalną prasę w Polsce. Przywiązanie najmłodszego pokolenia do wartości patriotycznych i jego pamięć o Ojczyźnie widać chociażby w Chicago, mówił o tym również, w odniesieniu do sytuacji w Ameryce Łacińskiej, prezes Jan Kobylański w rozmowie z "Naszą Polską" w 2000 r...

- Informacje, o których Pan mówi, są tendencyjne i nieprawdziwe, rozpowszechniane po to, by niszczyć Polonię. Ludzie, którzy je głoszą, nigdy nie byli -by pozostać przy USOPAŁ - w Ameryce Łacińskiej, nie widzieli prawdziwego życia Polonii, która liczy tu dwa do trzech milionów osób. Nie widzieli, ile młodzieży jest w naszych strukturach, jak wiele grup folklorystycznych i innych zajęć traktujących o konieczności pamiętania o polskich korzeniach i wpajających patriotyzm gromadzą organizacje polonijne. Niech przyjadą chociażby do La Granja - ośrodka wypoczynkowego Związku Polaków w Argentynie - i zobaczą, ile dzieci podczas wakacji uczy się języka polskiego. Podobnie jest w Brazylii.

-Jakie USOPAŁ ma plany na przyszłość? W jaki sposób zamierza rozszerzać swoją i tak bogatą działalność wśród Polaków w Ameryce Łacińskiej?

- Naszym głównym zadaniem jest kontynuowanie tego, co robimy dla społeczności polskiej, gdyż konsekwencja jest tu najważniejsza. Nie ukrywam, że możemy mieć największe trudności w związku z bieżącą sytuacją w Argentynie. A oprócz tego, tak jak to już mówiłem na wstępie naszej rozmów)', będziemy działać dla zjednoczenia Polonii, gdyż ta jedność jest podstawą do realizacji innych zamierzeń.

- Kłopoty, o których Ksiądz wspomina, wynikają z kłopotów ekonomicznych i całkowitego załamania gospodarki i obecnego chaosu politycznego?

- Tak, gdyż występuje tu prosta zależność: jeśli kraj nie ma pieniędzy, to nie mają ich i jego mieszkańcy A jeśli tak - to problem ten dotyka również bezpośrednio Polaków żyjących w Argentynie, gdyż pierwsze, co z reguły ograniczają władze, to wydatki na szeroko rozumiane cele społeczne. Kryzys argentyński jest bardzo poważny i będzie miał daleko idące konsekwencje tak dla kraju, jak i dla regionu.

- Miejmy nadzieję, ze pomimo argentyńskiego kryzysu Polonia w Argentynie i całej Ameryce Łacińskiej nadal się będzie rozwijać. Życzę tego z całego serca. Bardzo dziękuję za rozmowę.