wegrzynwywiad.htm
„Ten ogień nie może
zgasnąć!”
Z ks. ADRZEJEM WĘGRZYNEM,
sekretarzem generalnym Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych w
Ameryce Łacińskiej (USOPAŁ) rozmawia Piotr Jakucki
„Chcemy się zjednoczyć po
to, by jak najlepiej bronić interesów Polaków żyjących poza
Krajem: ich prawa dostępu do mediów, do zachowania własnej tożsamości
narodowej i kulturowej. A te kwestie są przedmiotem ataku ze strony rządu
w Warszawie."
-
Niedawno odbył się
kolejny Zjazd Polonii Świata, w którym udział wziął m.in.
nuncjusz, apostolski. Jaki był przebieg obrad i jakie rezolucje wstały
tam podjęte? Ten zjazd był o tyle ważny, ze sytuacja Polonii i
jej stosunków z Krajem od lat nie może ulec poprawie...
- Niestety nie mogłem w tym Zjeździe uczestniczyć, gdyż
odbywał się on tuż przed VII Walnym Zebraniem USOPAŁ w Punta
del Este. Wiem jednak, że sporządzony został protokół
zamierzeń, z których na pierwszy plan wysuwa się konieczność
powołania nowej wspólnej organizacji polonijnej. Głównie tej sprawie
poświęcony będzie następny Zjazd Polonii Świata, który
odbędzie się najprawdopodobniej na początku kwietnia. Obecnie co
prawda istnieje w Kanadzie Rada Polonii Świata, tyle że nie wypełnia
ona stawianych przed nią zadań. Dlatego też, chcąc powołać
wspólną organizację polonijną, a jednocześnie nie
konfliktować środowisk polonijnych, myślimy albo o, przekształceniu
organizacyjnym RPŚ, albo o powołaniu zupełnie nowej struktury.
-Jak rozumiem, powołanie takiej nowej organizacji miałoby również
zapobiegać próbom rozbijania środowisk polonijnych od środka?
-
Tak, jest to główny cel. Chcemy się zjednoczyć po to, by jak
najlepiej bronić interesów Polaków żyjących poza Krajem: ich
prawa dostępu do mediów, do zachowania własnej tożsamości
narodowej i kulturowej. A te kwestie są przedmiotem ataku ze strony rządu
w Warszawie.
-A
wydawałoby się, że to wiośnie rząd i jego Ministerstwo
Spraw Zagranicznych czy przedstawicielstwa polskie za granicą -ambasady,
konsulaty —powinny bronie spraw społeczności polskich żyjących
poza Ojczyzną...
-Ale
działają zupełnie na odwrót, tak jakby MSZ realizowało
specjalny plan rozbijania, skłócenia wewnętrznego poszczególnych
organizacji polonijnych, w myśl starej zasady "dziel i rządź".
Uważani, że tym razem to się im nie uda.
-Jednym z przykładów takich działań MSZ (wówczas
jeszcze za gabinetu premiera Jerzego Buzka) było odwołanie w 2000 r.
Jana Kobylańskiego z funkcji Honorowego Konsula RP przez ministra Władysława
Bartoszewskiego, pod zarzutem m.in. reprezentowania Unii niezgodnej z Unią
rządu w Warszawie, czyli -
inaczej mówiąc - wsparcia przez prezesa Kobylańskiego dla prezesa
Edwarda Moskala...
- ...oczywiście. A potem propagowanie fałszywych informacji o nim,
o jego przeszłości wojennej. Było to specjalne uderzenie w Polonię,
wynikające - moim zdaniem - z ambicji pewnych ludzi w Polsce.
-
A może chodzi tu nie tyle o osobiste
ambicje urzędników w Warszawie, ile o zaplanowaną i realizowaną
i. premedytacją politykę osiadania Polonii, jako siły najbardziej
patriotycznej i zwracającej uwagę na wypaczenia sytuacji w Kraju?
- Ten element naturalnie też występuje, gdyż działania te
są bardzo zdecydowane, co wskazywałoby na realizację planu
destruktywnego wobec Polonii.
-
To wiośnie Polonia zazwyczaj pierwsza i najmocniej reaguje na wszelkie
przejawy antypolonizmów, takie jak oskarżenia Polaków o antysemityzm, by
wymienić tu najnowszy przykład - film "Uprising", w którym
ukazano obojętność Polaków wobec walk w warszawskim getcie, czy
ostatni skandal związany z bluźnierczym charakterem brukselskie)
wystawy "Irreligia". Takiej postawy brakuje zaś
przedstawicielstwom dyplomatycznym RP, których zadaniem powinno być m.in.
właśnie dbanie o pozytywny obraz kraju.
- Takie fakty, świadczące jednoznacznie o szarganiu tego
wszystkiego, co polskie i dla naszej Ojczyzny najważniejsze, a mające
miejsce przy milczącej aprobacie władz w Warszawie, są dla nas
bardzo bolesne. Skoro jesteśmy przy wystawie Irreligia
- przypomnę tylko, że pierwszymi, którzy zareagowali na tę
sprawę, byliśmy my w Argentynie; w naszym "Głosie
Polskim" ukazał się bardzo ostry protest do władz krajowych,
które powinny zareagować w imieniu społeczeństwa, dla obrony
wartości polskiej kultury narodowej i wiary chrześcijańskiej, którą
wyznaje większość Polaków. Jak wiadomo - nie uczyniły tego.
-Minister
kultury w komunistycznym rządzie Leszka Millera, Andrzej Celiński, wręcz,
wymówił się tym, że wystawa miała charakter prywatny. To
stwierdzenie jednoznacznie chyba potwierdza linię rządu, którą
Ksiądz powyżej scharakteryzował?
Oczywiście.
-
Wracając do spraw
wewnątrzpolonijnych. Mówił Ksiądz o działaniach władz
w Warszawie mających na celu skłócenie poszczególnych struktur
polonijnych. Czy jednym z elementów tej operacji nie była np. próba
odsunięcia od wpływu na życie Polonii północnoamerykańskiej
— choć nie tylko tej - prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej
Edwarda Moskala ?
- Na pewno tak, wiemy bowiem, że przeciwko prezesowi Moskalowi
prowadzona jest wciąż akcja dyskredytująca jego osobę. Jedno mogę powiedzieć bardzo wyraźnie: w Ameryce Łacińskiej
całkowicie popieramy prezesa Moskala.
-Chlubnym wyjątkiem jeżeli chodzi o stosunek osób i instytucji państwowych
odnośnie Polonii jest Wspólnota Polska i jej prezes Andrzej Stelmachowski.
Ostatnio jednak pojawiła się w komunistycznym rządzie Millera
koncepcja, by całość spraw związanych
z Polonią scedować na MSZ. To
oznaczałoby maksymalne ograniczenie, jeżeli wręcz nie
zlikwidowanie wpływu Stelmachowskiego i Wspólnoty Polskiej na działania
pomocowe dla Polaków poza Krajem...
- Pan Andrzej Stelmachowski jest dla nas, dla Polonu, człowiekiem legendą,
dzięki któremu Wspólnota Polska dokonała tak wiele dobrego dla Polaków
na Obczyźnie
-
dla tych na Zachodzie, a szczególnie na Wschodzie, na terenach byłego
ZSRR. Uważamy, że jego autorytet i zasługi mogą pomagać
w rozwiązywaniu wielu spraw dla Polaków za granicą niekorzystnych.
Faktem
jest, że środki finansowe na pomoc Polakom poza granicami zostały
znacznie ograniczone. Jeżeli sytuacja dalej będzie rozwijać się
w tak niekorzystnym kierunku to rzeczywiście Wspólnota Polska może
przestać istnieć, jako że jest dofinansowana przez Senat RP, który
naszym zdaniem jest i powinien pozostać tradycyjnym opiekunem Polonii.
Jeżeli
chodzi zaś o pomysły przeniesienia całości spraw polonijnych
do MSZ, to uważam je za niedopuszczalne, gdyż, po pierwsze - MSZ ze
względu na swoją politykę wobec środowisk polonijnych jest
powszechnie w nich nielubiane, a po drugie - nie ma ono żadnego planu co do
tego, jak te pieniądze zaaplikować, by naprawdę służyły
Polakom za granicą.
Do realizacji tego zamysłu Warszawy nie dojdzie, gdyż Polonia do
tego nie dopuści.
- Kolejna sprawa to
uczestnictwo Polonii w życiu gospodarczym i politycznym Polski. Z rozmów,
jakie przeprowadziłem z prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej
Edwardem Moskalem i prezesem USOPAŁ Janem Kobylańskim, wynika
jednoznacznie, że nad Wisłą oferta pomocy rodaków są zza
granicy nie jest mile widziana?
-
Tak, chociaż takich propozycji pada z naszej strony wiele. Przykładowo
— na ostatnim spotkaniu Andrzej Zabłocki, prezes zjednoczenia Polskiego w
Chile czy dr Zygmunt Haduch-Suski, prezes Związku Polaków i Przyjaciół
Polski z siedzibą w Monterrey mówili o możliwościach
inwestowania w Polsce. Na przeszkodzie tego typu inicjatywom stoją jednak:
ogromna biurokracja oraz regulacje prawne, które nie pozwalają na pomoc
inwestycyjną. Także placówki dyplomatyczne RP nie są
przygotowane i nie potrafią udzielić jakiejkolwiek informacji o możliwościach
pomocy Polsce. Podsumowując: każdy, kto chce Polsce pomóc, spotyka się
z takim murem przeszkód, które mają go zniechęcić do
inwestowania w Ojczyźnie. Oczywiście mam tu na myśli niewielkich
inwestorów, gdyż Polonia to nie są multimilionerzy.
-
Szef Polonii meksykańskiej
mówił podczas ostatniego Zjazdu Polonii Świata, że próbowano w
Polsce umieścić kapitał, ale napotkano na całkowity mur obojętności
i odmowę. Choć przecież każda pomoc byłaby w polskiej
sytuacji gospodarczej pomocą znaczącą...
- Tym bardziej smuci nas postawa władz w Warszawie i blokowanie
inicjatyw polonijnych. Są to bowiem niezaprzeczalne fakty.
-
W Polsce nieprzychylne
Polonii kręgi przedstawiają społeczność polską na
Obczyźnie jako ludzi w podeszłym wieku, do których w względu na
poglądy patriotyczne nie garnie się młode pokolenie polonijne
żyjące na Obczyźnie już od urodzin. Takie informacje przykładowo
w USA są rozpowszechnianie przez kręgi wrogie prezesowi Moskalowi i
nagłaśniane przez liberalną prasę w Polsce. Przywiązanie
najmłodszego pokolenia do wartości patriotycznych i jego pamięć
o Ojczyźnie widać chociażby w Chicago, mówił o tym również,
w odniesieniu do sytuacji w Ameryce Łacińskiej, prezes Jan Kobylański
w rozmowie z "Naszą Polską" w 2000 r...
-
Informacje, o których Pan mówi, są tendencyjne i nieprawdziwe,
rozpowszechniane po to, by niszczyć Polonię. Ludzie,
którzy je głoszą, nigdy nie byli -by pozostać przy USOPAŁ -
w Ameryce Łacińskiej, nie widzieli prawdziwego życia Polonii, która
liczy tu dwa do trzech milionów osób. Nie widzieli, ile młodzieży
jest w naszych strukturach, jak wiele grup
folklorystycznych i innych zajęć traktujących o konieczności
pamiętania o polskich korzeniach i wpajających patriotyzm gromadzą
organizacje polonijne. Niech przyjadą chociażby do La Granja - ośrodka
wypoczynkowego Związku Polaków w Argentynie - i zobaczą, ile dzieci
podczas wakacji uczy się języka polskiego. Podobnie jest w Brazylii.
-Jakie USOPAŁ ma plany na przyszłość? W jaki sposób
zamierza rozszerzać swoją i tak bogatą działalność
wśród Polaków w Ameryce Łacińskiej?
- Naszym głównym zadaniem jest kontynuowanie tego, co robimy dla społeczności
polskiej, gdyż konsekwencja jest tu najważniejsza. Nie ukrywam, że
możemy mieć największe trudności w związku z bieżącą
sytuacją w Argentynie. A oprócz tego, tak jak to już mówiłem na
wstępie naszej rozmów)', będziemy działać dla zjednoczenia
Polonii, gdyż ta jedność jest podstawą do realizacji innych
zamierzeń.
-
Kłopoty, o których
Ksiądz wspomina, wynikają z kłopotów ekonomicznych i całkowitego
załamania gospodarki i obecnego chaosu politycznego?
- Tak, gdyż występuje
tu prosta zależność: jeśli kraj nie ma pieniędzy, to
nie mają ich i jego mieszkańcy A jeśli tak - to problem ten
dotyka również bezpośrednio Polaków żyjących w Argentynie,
gdyż pierwsze, co z reguły ograniczają władze, to wydatki na
szeroko rozumiane cele społeczne. Kryzys argentyński jest bardzo poważny
i będzie miał daleko idące konsekwencje tak dla kraju, jak i dla
regionu.
-
Miejmy nadzieję, ze
pomimo argentyńskiego kryzysu Polonia w Argentynie i całej Ameryce
Łacińskiej nadal się będzie rozwijać. Życzę
tego z całego serca. Bardzo dziękuję za rozmowę.